Dziś 85-letnia pani Genowefa z ul. Cichej w Rykach jest bezpieczna. Ale na przełomie września i października miała kłopoty ze zdrowiem. 26 września trafiła do szpitala na ul. Żytniej. Poza tym, że jest regularnie dializowana, tego dnia uskarżała się na ból brzucha.
Sąsiedzi i radny miejski Michał Miłosz twierdzą, że tydzień później z lecznicy wróciła w stanie dużo gorszym, wręcz agonalnym. - Wróciła prawie jak trup - bulwersuje się Wioletta Majchrzak, najbliższa sąsiadka seniorki.
Komentarze