Takich szczegółów z życia znanych, lokalnych bohaterów do tej pory jeszcze nikt nie mógł przeczytać. Światło dzienne ujrzała długo oczekiwana książka wydana przez Towarzystwo Przyjaciół Ryk o cmentarzu przy ul. Młynarskiej
Miłośnicy historii mają kolejne powody do radości. W ciągu ostatnich lat zdążyli się przyzwyczaić, że niemal co roku Towarzystwo publikowało biuletyn na temat wybranych zagadnień z przeszłości. Tym razem czytelnicy doczekali czegoś więcej, bo książkowej formy publikacji. Całością zajęła się autorka wielu już podobnych dzieł o historii lokalnej, Hanna Witek, prezes TPR. 13 października o najnowszej pozycji opowiedziała osobiście podczas spotkania w ryckim pałacu.
Publikacja ważna i potrzebna
Książka swoją premierę powinna była mieć w grudniu ubiegłego roku. Już wtedy została wydrukowana, ale z powodu obostrzeń covidowych jej promocja nie mogła dojść do skutku. Okazja nadarzyła się teraz, a z kilku przyczyn warto było zorganizować spotkanie promocyjne w szerszym gronie. Na dużą wagę publikacji wskazała dyrektor Miejsko-Gminnego Centrum Kultury w Rykach. - Książka „By czas nie zaćmił...” zawiera świadectwa naszej historii i opisy miejsc pochówku osób, które przed nami żyły, tworzyły i organizowały nasze życie - podkreśla Donata Łukasiak.
Z drugiej strony za sukces należy uznać to, że książkę udało się w ogóle wydać. I co ważne, jej wydanie nie obciążyło Towarzystwa, ani gminy dużymi nakładami. Publikacja uzyskała znaczne wsparcie finansowe z samorządu województwa lubelskiego. W zrealizowaniu dzieła pomógł też proboszcz ryckiej parafii ks. kan. Stanisław Chodźko. A pozostałe koszty pokryło Towarzystwo.
W wydaniu książki uczestniczyło wiele osób. Maria Łukasiak i Oliwia Witek były odpowiedzialne za zdjęcia. Aneta i Jarosław Frąckiewiczowie pomogli w tłumaczeniach z języka rosyjskiego i w kwestiach wojskowych. Korektą zajęła się Monika Mierzwińska. Cenne wsparcie wyświadczyli też m.in. Andrzej Maśkiewicz, Barbara Kwiatkowska i Bogumiła Porowska.
Pomogły rodziny i archiwa
Kompletowanie całej publikacji trwało długo, bo około 10 lat. Zdaniem Hanny Witek, początkowo wcale nie miała to być książka. - Po prostu zbierałam materiały. Ale w pewnym momencie stwierdziłam, że mam tyle nieznanych biogramów, że trzeba byłoby coś z nimi zrobić - przyznaje prezes TPR. Impulsem do takiego pomysłu była 150. rocznica wybuchu powstania styczniowego. - Zdarzyła się wtedy ciekawa rzecz. Wydaliśmy biuletyn, po czym Basia Draniczarek zauważyła, że na jednym ze zdjęć jest jej prapradziadek. Miałam szukać informacji o jego grobie, a okazało się, że pracuję z osobą skoligaconą z powstańcem styczniowym, Michałem Dobrowolskim - opowiada Witek. Dzięki Draniczarkom pojawiły się ważne informacje na temat powstańca. W poznaniu innego bohatera tego okresu, Eugeniusza Wojnowskiego pochowanego na Młynarskiej, pomogły z kolei bogate, lubelskie archiwa. - Dowiedzieliśmy się nawet tego, że obok leży pochowany jego ojciec, który był wyznania prawosławnego i zmarł w Rykach - zauważa Witek. Wiele nowych, ciekawych faktów pojawiło się o ks. Marku Piesiewiczu. Aż sześć stron zostało poświęconych dr. Ochorowiczu, kawalerowi orderu Virtuti Militari. Pasjonujących ciekawostek jest w publikacji więcej. Mało tego, niektóre z nich, jak np. informacje o grobie Falińskich pozwolą na rozbudowanie mogiły tej rodziny o kolejne nagrobki. Dlaczego? Warto sięgnąć do książki.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze