Prokuratura Rejonowa w Rykach wyjaśnia okoliczności śmierci 4,5-letniego chłopczyka. Do tragedii doszło wczoraj wczesnym popołudniem w Owni (gmina Ryki)
Dziecko było przewlekle chore. - Nie wiemy, czy choroba dziecka miała bezpośredni wpływ na zgon - mówi Paweł Jarzyna, prokurator rejonowy.
Chłopczyk był wychowankiem Ośrodka Rewalidacyjno - Wychowawczego w Rykach. Wczoraj placówka, tak jak inne szkoły, miała jeszcze przerwę świąteczną. 4,5-latek przebywał w domu. Rodzice planowali po południu wizytę u lekarza. Niespodziewanie w południe chłopiec gorzej się poczuł. Zaczął się dusić. Natychmiast wezwano służby medyczne. Stan 4,5-latka pogarszał się błyskawicznie. Wezwano helikopter Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który miał przetransportować chłopca do szpitala. Niestety mimo godzinnej reanimacji, nie udało się uratować jego życia. Lekarz stwierdził zgon. Powiadomiono policję. Pojawił się również prokurator, który zdecydował o przeprowadzeniu sekcji zwłok dziecka. Zaplanowana jest w piątek rano. - W trakcie oględzin przez lekarza nie znaleźliśmy żadnych ciał obcych, które utkwiłyby w drogach oddechowych. Nie było też żadnych śladów zewnętrznych działań innych osób, ale ze względu na to, że dotyczy to małego dziecka, chcemy wszystko dokładnie sprawdzić. Trwają czynności wyjaśniające - oznajmia prokurator.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze