Rolnicy z powiatu ryckiego w niezwykłym geście solidarności wysyłają pomoc dla zniszczonych przez powódź gospodarstw w powiecie prudnickim. Dary, w tym siano, zboże i słoma, już ruszyły na ratunek!
- Dzisiaj rozpoczynamy przekazywanie płodów rolnych na tereny powodziowe do powiatu prudnickiego – ogłosił Dariusz Szczygielski, Starosta Rycki, inaugurując akcję pomocy.
To nie są tylko zwykłe dary – to ratująca życie pomoc dla tamtejszych gospodarstw rolnych. Jak wyjaśnił starosta, w wyniku powodzi zniszczeniu uległy plony i zapasy, przez co miejscowi rolnicy nie mają czym karmić swoich zwierząt ani czym obsiać swoich pól. W obliczu takiego kryzysu, rolnicy z innych rejonów pokazali, że razem można zdziałać cuda.
Tiry pełne nadziei – Kto pomaga?
To nie tylko starostwo powiatowe, ale przede wszystkim lokalni rolnicy okazali swoją wielkoduszność. „Dzisiaj wyjedzie stąd trzy tiry, w przyszłym tygodniu następne trzy tiry i jeszcze ewentualnie będziemy przygotowywać się do kolejnych wyjazdów – mówił z dumą Szczygielski, dziękując rolnikom, którzy bez wahania przystąpili do akcji. Na pierwszy ogień poszły samochody z Drążkowa (Gmina Ułęż) i Owni (gm. Ryki), ale pomoc nadciąga z całego regionu.
Wszyscy pomagają!
Jednym z rolników, którzy zaangażowali się w pomoc, jest Jerzy Antolak z Owni. – „Każdy przywozi, co może. Chciałbym podziękować wszystkim mieszkańcom, którzy są zaangażowani w tę zbiórkę, ale najbardziej tym, którzy nie mają wiele, a mimo to kupili od innych i przekazali dary" – powiedział Antolak. Wzruszające słowa rolnika pokazują, jak wielkie serca mają ludzie z tego regionu. Niektórzy, mimo własnych trudności, postanowili wesprzeć powodzian w ich dramatycznej sytuacji.
Czego dokładnie potrzebują rolnicy z powiatu prudnickiego? Jak podkreślają organizatorzy akcji, najpilniejsze są siano, siano-kiszonki, słoma oraz zboże różnego rodzaju. Zniszczenia po powodzi sprawiły, że miejscowe zasoby nie nadają się do użytku – nie można nimi ani karmić zwierząt, ani zasiewać pól. Dlatego dary te są nie tylko pomocą na dziś, ale także wsparciem dla przyszłości tych rolników, którzy po katastrofie będą musieli odbudować swoje gospodarstwa od podstaw. Ta zbiórka darów pokazuje, jak wielka może być ludzka solidarność w obliczu tragedii. Jednak czy musimy czekać na katastrofę, aby działać? Może to dobry moment, aby zacząć myśleć o wsparciu dla tych, którzy na co dzień zmagają się z trudami życia na roli, nawet wtedy, gdy nie ma nagłej potrzeby.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze