Zdecydowana większość uczniów obawiała się powrotu do szkoły. Ale jeszcze większy odsetek, bo 80% ucieszył się z możliwości spotkania z rówieśnikami. Z mieszanymi nastrojami dzieci i młodzież zakończyły zdalne nauczanie
Trwający od października lockdown spowodowany trzecią falą pandemii koronawirusa na trwałe „zamknął” dzieci w domach. Zamiast bezpośrednich relacji z rówieśnikami i nauczycielami, przesiadywały godzinami przed komputerem lub smartfonem łącząc się z klasą. Taka forma nauki miała swoje zalety. Dzieci do perfekcji opanowały umiejętność korzystania z komunikatorów społecznościowych. Ale pojawiły się też problemy, które mogą rzutować na dokonujący się powrót do stacjonarnego nauczania. Sprawdziliśmy, jakie nastroje towarzyszą młodzieży (i nauczycielom) w związku ze zmianą trybu nauki i jak można im pomóc w odzyskaniu emocjonalnej równowagi.
Problemy rozwiązywali na bieżąco
Z punktu widzenia nauczycieli, ostatnie miesiące zostały przepracowane solidnie. Na przykładzie Szkoły Podstawowej nr 2 w Rykach widać, że nie było większych problemów. - Wszelkie sytuacje wymagające wsparcia rodziców czy uczniów były nam na bieżąco zgłaszane i rozwiązywane – przyznaje Hanna Majek, dyrektor szkoły. Głównie chodziło o wsparcie na początku zdalnego nauczania i wyposażenie w sprzęt komputerowy. - Uwzględniając możliwości szkoły sprzęt wypożyczaliśmy tym rodzicom, którzy go potrzebowali – mówi dyrektor ryckiej „dwójki”.
Podobnie sprawa przedstawiała się z łączeniem się na lekcjach i frekwencją. - W zdecydowanej większości sytuacja wyglądała dobrze. Zdarzały się tylko pojedyncze przypadki wymagające interwencji wychowawcy lub dyrekcji w celu mobilizacji uczniów. Czasem zwracaliśmy się o wsparcie rodziców, by uczniowie częściej się logowali. Natomiast nie było ucznia, z którym byłyby problemy. Nie musiałam zgłaszać upomnienia rodzicom, że dziecko nie realizuje obowiązku szkolnego. Wszyscy nasi uczniowie brali aktywny udział w nauczaniu zdalnym – zaznacza Majek.
By nauczyciele dużo nie wymagali
Jednak mimo takiego optymizmu, z nastrojami dzieci bywa różnie. Zwłaszcza jeśli chodzi o samą wizję powrotu do nauki stacjonarnej. W poznaniu preferencji uczniów pomogła ankieta on-line przygotowane przez Szkołę Podstawową nr 2 w Rykach.
Na pytanie, „czy cieszy cię powrót”, odpowiedzi podzieliły się po równo. Blisko jedna trzecia uczniów powiedziała „tak”, jedna trzecia „trochę tak, a trochę nie” i 1/3 „nie”. Wśród emocji dominowała obawa (najczęściej przed sprawdzianami i zwiększonymi wymaganiami). Taką odpowiedź zaznaczyło prawie 76% ankietowanych. 32% uczniów jest z powodu powrotu do szkoły przygnębionych, zaś tylko 30% odczuwa radość.
Nauczyciele zapytali dzieci też o nadzieje związane z lekcjami stacjonarnymi. Aż 80% wyraziło uciechę ze spotkania z rówieśnikami. 40% nie mogło się doczekać na powrót do aktywności fizycznej. Dla 20% nauka w szkole wydała się łatwiejsza, a tylko 13% chciałoby powrotu po to, by spotkać się z nauczycielami. Jakie są natomiast oczekiwania uczniów? Tu raczej dzieci były zgodne. Zależy im na: zrozumieniu, miłej atmosferze, małej liczbie sprawdzianów, by był czas na adaptację, a nauczyciele niezbyt dużo wymagali.
Skutki locdownu dopiero poznamy
Jak się okazuje, anonimowa ankieta pomogła całkiem sporo, bo nauczyciele opracowali własny pomysł na podejście do podopiecznych. - Zamierzamy uczestniczyć w szkoleniu: „jak odbudować relacje i emocje uczniów po powrocie do szkoły”. Będzie to szkolenie obowiązkowe. Przystąpiliśmy też do kampanii społecznej: „tydzień ulgi”. Przez pierwszy tydzień powrotu do szkoły nie ma klasówek i kartkówek. Mamy też przygotowany konspekt zajęć dla wychowawców klas. Chodzi o to, by każdy wychowawca takie zajęcia przeprowadził. A dla rodziców została opracowana prezentacja multimedialna o tym, jak wspierać dziecko w powrocie do szkoły po pandemii. Do dyspozycji uczniów, rodziców i nauczycieli jest również szkolny psycholog – wylicza Hanna Majek.
Mimo tak szczegółowych planów organizacyjnych, nauczyciele nie mają wątpliwości, że prawdziwym testem, jak dzieci zniosły lockdown, będzie realna ich obecność w szkole. - Po powrocie opowiedzą nam, z czym się borykały podczas zdalnego nauczania. Rozmawiając z nimi bezpośrednio, uzyskamy więcej informacji o problemach, trudnościach, ale również emocjach, jakie im wówczas towarzyszyły. Pozyskane informacje posłużą nam do modyfikacji szkolnego programu wychowawczo-profilaktycznego na ten rok szkolny, ale również wskażą kierunki działań na rok następny – wyjaśnia dyrektor ryckiej „dwójki”.
Spędzali całe dnie przy komputerze
Z racji wykonywanego zawodu, więcej na temat przeżyć dzieci wiedzą pedagodzy i psycholodzy. Ich wiedza pokrywa się w znacznej mierze z tym, co znalazło się w ankietach. - Poza obawami, wiele dzieci cieszy się z powrotu do szkoły podkreślając, że nauka przy komputerze jest mniej efektywna niż w szkole. Liczą też na spotkania z kolegami i koleżankami – uważa Mirosława Brasławska-Haque, dyrektor Poradni.
Drugą stroną medalu są jednak i spore problemy, z którymi ryccy psycholodzy już nie raz zetknęli się w praktyce zawodowej. - W naszej Poradni spotykaliśmy się najczęściej z nadmiernym korzystaniem przez uczniów z urządzeń cyfrowych. U wielu występowały zaburzenia nastroju i emocji, z radzeniem sobie ze stresem oraz pojawiającymi się konfliktami z rodzicami. Istniejąca sytuacja epidemiczna spowodowała również izolację dzieci i młodzieży, odcięcie ich od kontaktów z rówieśnikami, co wywołało negatywny wpływ na samopoczucie. Dochodziły do nas nawet informacje o tym, że niektórzy uczniowie spędzali całe dnie przy komputerze, często w piżamach, nie dbając o higienę osobistą – zaznacza Brasławska-Haque.
Wsparcie dziecka najważniejsze
Mimo wszystko specjaliści z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Rykach są zgodni, że dzieci powinny wrócić do nauczania stacjonarnego. Nawet jeśli do końca roku szkolnego pozostał niespełna miesiąc. - Naturalnym miejscem do nauki i nawiązywania relacji z rówieśnikami jest szkoła – przekonuje dyrektor Poradni. Jej zdaniem uczniowie powinni być spokojni, bo w powracaniu do stacjonarnej nauki pomogą im wychowawcy, nauczyciele, psycholodzy i pedagodzy szkolni. - Dyrektorzy szkół zostali zobowiązani przez Kuratorium Oświaty w Lublinie do monitorowania przebiegu procesu kształcenia i weryfikacji wiedzy (m.in. liczby i częstotliwości sprawdzianów). Celem tych działań ma być ułatwienie powrotu uczniom do szkół, obniżenie stresu i lęku – zaznacza Brasławska-Haque.
Dyrektor Poradni zwraca też uwagę na dużą rolę rodziców. - Powinni wspierać dziecko poprzez uważne słuchanie wyrażanych przez nie obaw oraz zapewnienie mu atmosfery życzliwości i akceptacji. Ważne jest też motywowanie do pokonywania pojawiających się trudności. Pamiętajmy o tym, że dziecko nie opowie rodzicom o swoich problemach, gdy nie będzie miało do nich zaufania. A w każdym przypadku, kiedy rodzice zauważą niepokojące zmiany, np. obniżony nastrój, problemy ze snem, izolowanie się lub nawet samookaleczanie, powinni skonsultować się ze specjalistami – tłumaczy dyrektor Poradni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze