Witold Kania został zwycięzcą kolarskiego wyścigu. Mieszkaniec Ryk 944 kilometrową trasę przejechał w 39 godzin i 27 minut
Maraton Północ- Południe rozpoczął się startem spod latarni na Helu. Metą było schronisko w Głodówce koło Zakopanego. Do zawodów zapisało się 103 osoby. Ostatecznie wystartowało 94 zawodników, z czego zawody ukończyło 59. Liczył on około 944 km i ponad 8000 m. przewyższeń. Startowaliśmy w sobotę 14 września o 9 rano- mówi Witold Kania triumfator MPP- By być klasyfikowanym trzeba było się zmieścić w czasie 72 godzin. Wiedziałem że jestem przygotowany dosyć dobrze tym bardziej że w tym roku miałem przejechane już ponad 11 tys. km. Przed startem mając na uwadze,że był to mój pierwszy występ w tak długim ultramaratonie kolarskim samo dojechanie do mety uznawałem wtedy za wielki sukces. Później moje nastawienie się poprawiło. Za sukces uznałem znalezienie się na mecie w pierwszej dziesiątce Przed wyścigiem czułem się bardzo dobrze kondycyjnie i tak ogólnie . Kryzys miałem na około 70 kilometrze. Kilku gości za mocno szarpnęło peletonem i ,,zerwali mnie z koła''. Pomyślałem, że jak dalej będzie tak mocne tempo to mogę zapomnieć o pierwszej dziesiątce. Nie ukrywam, że pojawiła się też myśl czy w ogóle dojadę do celu. Drugi kryzys miałem około 650 kilometra. Jechałem sam całą noc. Nie spałem trzydzieści godzin. Byłem zmarznięty i bardzo zmęczony. Około dwunastej w niedzielę położyłem się na trawie przy szlaku i usnąłem, Trwało to może około 20 minut. Obudzili mnie turyści schodzący ze szlaku turystycznego w okolicach Ogrodzieńca. Chwilę z nimi porozmawiałem. Później zjadłem i poczułem moc. Wsiadłem na rower i pojechałem do mety. Czym bliżej były do końca, tym częściej musiałem się zatrzymać się na krótki odpoczynek. Jeść i koniecznie dużo pić. Jadłem dosłownie wszystko co miało jakąkolwiek wartość energetyczną. Były to : żele , batony proteinowe, kabanosy , pączki , czekolady, jabłka ,banany,rodzynki,kebaby, tortillę,hod-dogi , miód i chałwę. Z picia był to: miód z wodą i cytryną, jakaś Pepsi i kilka dużych kaw na stacjach paliw. Robiłem sobie izotonik z proszku. Urządzenie pomiarowe wyliczyło mi, że w ciągu wyścigu spaliłem około 25tys. kalorii. Nie był wyścig na 100 kilometrów, że można było polecieć na misce ryżu z jogurtem przed i w trakcie jakieś żele i banan. Do tej pory maksymalny dystans jaki przejechałem to 400 km w Pomiechówku.Tam nie było klasyfikacji czasowej. Przyjechałem do mety z pierwszą piątka osób po około 11godzinach. Wtedy jak i teraz miałem największe obawy największe o ,,cztery litery"". Czy wytrzymam na siodełku tak długo. Teraz czekam na kolejne wyzwania.
Plany
Jak informuje Witold Kania w następnym roku wystartuje w kultowym ultramaratonie Bałtyk- Bieszczady liczącym 1008 km (21-24.08.2020). Ponadto w Pierścieniu Tysiąca Jezior (610km, 04-05.07.2020), w Pięknym Wschodzie (500km, 25-26.04.2020) Wszystkie te imprezy są klasyfikowane do Pucharu Polski Ultra . Zastanawia się jeszcze nad Pięknym Zachodem (500 km) ,Tour de Pomorze (700km) i Małopolska (500km). Jednak będzie to bardzo trudno ze względu na pracę w delegacji, logistykę no i przede wszystkim regenerację po takich eskapadach.
Koledzy
W Rykach jest taka Rycka Grupa Kolarska - mówi Kania - Założona została przez Tomasza Wasilewskiego i Irka Szlendaka. To oni zarazili kolarstwem. Jeździmy przeważnie w niedzielę. Wcześniej robiłem to raczej turystycznie. Były to odcinki przeważnie od 150 km do 200. O trenowaniu, odżywianiu i poznawaniu tajników imprezach kolarskich najwięcej dowiedziałem się od Grześka Jazurka. W tym roku stał on na podium podczas etapu jednego z bardziej znanych Tourów Amatorskich w Nowym Targu. Dużo pomógł mi też Radek Prządka, który był czwarty w wyścigu im. Henryka Sienkiewicza w Okrzei oraz pierwszy w kategorii open pierwszy na kryterium w Garwolinie.
Mariusz Nastalski
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Brawo, niesamowicie wytrzymały gość, brawo!
Gratulacje, tym większe, że to jego pierwszy ultra. Pokazał MOC.
Wspaniale! Brawo! Gratulacje!
W związku z tym, że jestem mistrzem kolarstwa i ortografii zwracam uwagę, że latarnia morska nie jest na Helu tylko w mieście Hel, a jeżeli mamy dodać słowo "na" to wtedy piszemy na półwyspie Helskim.
Brawo, niesamowicie wytrzymały gość, brawo!
Gratulacje, tym większe, że to jego pierwszy ultra. Pokazał MOC.
Wspaniale! Brawo! Gratulacje!