- To bardzo szczęśliwy dla mnie dzień. Cieszę się, że tylu gości miałam na urodzinach. Jak na nich wszystkich popatrzyłam, to aż zdrowsza jestem - mówi Aleksandra Poterek z Bazanowa Starego. W sobotę skończyła 100 lat
Były kwiaty i życzenia. Okazja nie była byle jaka. 100 lat temu w domu Onufrego i Anny Kalbarczyków w Edwardowie na świat przyszła córka. Rodzice dali jej na imię Aleksandra. Wychowywała się z piątką rodzeństwa, czterema siostrami i jednym bratem. Żadne z rodzeństwa już nie żyje, choć dwie z sióstr przeżyły ponad 90 lat, a Bronisławie zabrakło zaledwie 3 lat do 100.
Gdy dzieci podrosły zaczęły pomagać w niewielkim gospodarstwie rodziców. Aleksandra od razu polubiła pracę. Jako dwudziestoparolatka poznała Jana Poterka. W 1948 roku wzięli ślub. Pani Aleksandra opuściła rodzinny dom w Edwardowie i zamieszkała ze swoim mężem w Bazanowie. Razem przeżyli prawie 50 lat. Pan Jan zmarł miesiąc przed jubileuszem w wieku 80 lat. Doczekali się trzech synów. Dwóch z nich Henryk i Edward też już nie żyją.
Stulatka cały czas mieszka w swoim domu w Bazanowie, razem z synową i wnukiem. W miarę możliwości odwiedza ją syn Marian, który mieszka w Pruszkowie. - Jak przyjadę w odwiedziny, to zawsze czeka na mnie kurczak w pięciu smakach przygotowany przez mamę. Rozmawiamy. Zawsze też wciska mi 100 zł mówiąc "przyda ci się" - opowiada pan Marian.
W sobotę kolejka do złożenia życzeń była długa. Pani Aleksandra doczekała 10. wnucząt (dwóch niestety nie żyje) i 7. prawnuków. Najmłodszy Maksymilian ma dopiero rok.
Jaka jest recepta na długowieczność pani Aleksandry, kto przybył na urodziny, jak na co dzień wygląda życie stulatki? O tym już w najbliższym papierowym wydaniu Twojego Głosu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze