Lider Konfederacji na Lubelszczyźnie odwiedził stolicę powiatu. Na spotkaniu przekonywał, że polityki nie należy się obawiać, tylko się nią zainteresować
- Jeżeli nie interesujesz się polityką, to polityka zainteresuje się tobą, bo praktycznie wszystko co nas otacza jest niestety związane z polityką - zauważa kandydat do Sejmu w nadchodzących wyborach. - Jako Konfederacja chcemy tę szeroko rozumianą politykę odciągnąć od codziennego życia, żeby politycy mieli jak najmniejszy wpływ na nasze życie - mówi Pejo i podaje przykłady wpływu decyzji politycznych: - Inflacja, podwyżki cen związane są bezpośrednio z polityką, problemy w rolnictwie, to także decyzje polityczne.
Bartłomiej Pejo odniósł się także do sytuacji w rolnictwie w związku z napływem do Polski towarów zza wschodniej granicy. - Jeżeli mamy niezdrową konkurencję ze strony Ukrainy, a to także wynik działań polityków, to teraz są tego efekty i rolnicy cierpią. Nasze podejście jest takie, żeby wprowadzać zdrową konkurencję, nawet jeśli jest z zagranicy. Polacy muszą konkurować na równych zasadach - uważa.
Gość poświęcił chwilę na omówienie sondaży przedwyborczych, które obecnie dają Konfederacji około 16-procentowe poparcie. - Sondażownie muszą nas zauważać, już nie da się nas pominąć. Jednak tym wynikiem nie można się zachłysnąć. Media często „przyklejają” nas do PiS-u. Może dlatego, że PiS nazywany jest prawicą, ale PiS jest tylko nazywany, a my jesteśmy prawicą - uważa Bartłomiej Pejo.
Lubelski polityk przekonuje, że celem ugrupowania nie jest wejście do rządu, tylko realny wpływ na wprowadzenie zmian. - Jesteśmy przekonani do tego, żeby nasz program realizować. Nie po to walczymy, żeby tworzyć rząd, tylko po to, żeby zmienić sytuację po ustaleniach okrągłostołowych. Jest mało prawdopodobne, aby któraś z partii zaakceptowała nasz program, bo musieliby zrezygnować ze wszystkich programów socjalnych, na które się prześcigają. W naszym programie opisujemy, na czym polegałyby zmiany m.in. w systemie podatkowym. Pieniądze, które daje rząd, musi wcześniej komuś zabrać. Trzeba ograniczać wydatki, aby wydawać je tylko na utrzymanie sprawnie funkcjonującego państwa - uważa Pejo. - Najlepiej wydają pieniądze sami obywatele. Chcemy oddać Polskę Polakom, aby polityka miała jak najmniejszy wpływ na nasze życie - kończy.
Trzy pytania do... Bartłomieja Pejo, lidera lubelskiej Konfederacji
Obecnie rząd protestuje przeciwko radykalnemu pakietowi Fit for 55. Czy Konfederacja także widzi zagrożenia dla Polski wynikające z realizacji tej dyrektywy?
Fit for 55 to program, który w swoim założeniu ma zmniejszyć o 55% emisję dwutlenku węgla do 2030. Obecny rząd zarzeka się, że jest wielkim przeciwnikiem tych rozwiązań, ale to nie kto inny jak Mateusz Morawiecki w grudniu 2020 roku poparł takie zobowiązanie wspólnoty. To właśnie ten ruch pozwolił na wprowadzanie szczegółów realizacji tego celu - w tym zakazu sprzedaży aut spalinowych, dyrektywy budynkowej, która zmusza Polaków do przymusowych remontów termomodernizacyjnych, czy szeregu nowych podatków klimatycznych. To wszystko uderzy nie tylko w rozwój gospodarczy całej UE, ale przede wszystkim Polski, niegotowej na tak radykalne ograniczenia. Polska powinna być na ścieżce do bogacenia się i w przyszłości prześcignięcia pogrążonych w zastoju gospodarek zachodnioeuropejskich. Energetyczne ograniczenia i setki miliardów złotych każdego roku wydanych na nowe wymogi skutecznie nam to utrudnią. Polacy będą po prostu biedniejsi. Oczywiście, jak to zwykle bywa przy kwestiach kluczowych dla naszej przyszłości, przeciwko temu szaleństwu jest tylko Konfederacja.
Obserwujemy coraz więcej działań, które uniemożliwiają płatności gotówką, m.in. niektóre sklepy już wyeliminowały możliwość zapłaty fizycznym pieniądzem, a rząd z roku na rok wprowadza chociażby limity gotówkowe w transakcjach między przedsiębiorcami. Konfederacja jest za pozostawieniem możliwości płatności gotówką. Dlaczego według Was to takie istotne?
Gotówka to przede wszystkim prywatność, wolność i bezpieczeństwo. Transakcje gotówkowe są nierejestrowane, my nie godzimy się na to, żeby państwo, czy banki miały wgląd we wszystko, na co wydajemy własne pieniądze. Zagrożeń jest wiele i z niektórych nie zdajemy sobie nawet sprawy. Wystarczy spojrzeć na Kanadę - tam uczestnicy antyrządowych protestów w czasie lockdownu mieli wyłączoną możliwość płacenia kartą i korzystania z konta. Rząd zmusił banki do zablokowania obywatelom ich własnych pieniędzy. To gigantyczne uzależnienie od decyzji polityków, którzy nie będą mieli skrupułów, by z takiej władzy skorzystać. Dlatego Konfederacja postuluje wpisanie gotówki do Konstytucji, gotówka to podstawa naszej wolności.
Na konwencji programowej Konfederacji ogłosiliście obniżenie i uproszczenie systemu podatkowego, a także dobrowolne składki ZUS dla przedsiębiorców. Spotyka Was za to krytyka ze strony Waszych politycznych konkurentów. Faktycznie da się uprościć system podatkowy w Polsce?
Nasi polityczni konkurenci wkręcili się w grę w przekupywanie Polaków ich własnymi pieniędzmi. Obiecują kolejne socjalne transfery kosztujące łącznie setki miliardów złotych. Nie można zwiększać wydatków i jednoczenie obniżać wpływów do budżetu, więc z ich perspektywy nie można mówić o obniżce i uproszczeniu systemu. My nie proponujemy programów socjalnych, my chcemy, by państwo mniej pasożytowało na pieniądzach z ciężkiej pracy Polaków. Co do uproszczenia systemu, to już wiemy, że da się to zrobić. Nasz lider Sławomir Mentzen ma gotowe i opublikowane ustawy, które zamiast ponad 400 stron ustawy o PIT redukują przepisy do 40 stron. W przygotowaniu mamy ustawy o kolejnych kluczowych podatkach. Reforma jest gotowa, teraz idziemy do wyborów, żeby ją zrealizować.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze