Sąsiadów zaniepokoił nieprzyjemny zapach wydobywający się przez drzwi na klatkę schodową z mieszkania. Właściciel nie był widziany od kilku dni
Mieszkańcy jednego z bloków na osiedlu Wiślana w Dęblinie postanowili zawiadomić służby ratunkowe. Drzwi były zamknięte na klucz. Nikt nie otwierał. Na miejsce przyjechała straż pożarna. Zauważono, że jedno z okien mieszkania, w którym samotnie mieszkał 56-letni mężczyzna jest uchylone. Zapadła decyzja, żeby tą drogą dostać się do środka i uniknąć zniszczenia drzwi. Dyżurny straży zadysponował podnośnik hydrauliczny. Kilka minut później strażacy byli w mieszkaniu na czwartym piętrze. W środku roznosił się potworny fetor. Strażacy wyposażeniu w aparaturę oddechową dokonali makabrycznego odkrycia. W łazience leżały zwłoki właściciela mieszkania. Były w znacznym stopniu rozkładu. Do mieszkania weszli policjanci i prokurator. Wezwano karetkę. Lekarz stwierdził zgon, ale nic więcej ze względu na stan ciała nie mógł powiedzieć. - Wszystko wskazuje na to, że doszło do naturalnej śmierci. W mieszkaniu nie natrafiono na żadne ślady świadczące o tym, że do mogły przyczynić się do tego osoby trzecie. Nie było śladów ani włamania, rabunku ani walki - informuje Paweł Jarzyna, szef Prokuratury Rejonowej w Rykach. Sprawa wydaje się na tyle oczywista, że śledczy odstąpili od przeprowadzenia sekcji odnalezionych zwłok. Zostały one zabrane do zakładu pogrzebowego. O zdarzeniu został poinformowany brat zmarłego, mieszkający daleko w Polsce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze