- Bardziej spodziewałem się, że pociąg mnie potrąci, niż tego, że będę miał takie problemy po ukąszeniu przez kleszcza - mówi Bartłomiej Szlachta z Ryk, były pracownik kolei
Ma 37 lat. Z koleją wciąż jest związany, ale tylko przez to, że mieszka w jednym z lokali byłego dworca PKP W Stawach. Od niecałych czterech miesięcy jest na rencie. Dostaje najniższe świadczenie, 724 zł miesięcznie. - Brakuje, żeby godnie żyć - oznajmia Bartłomiej Szlachta. Od półtora roku czeka na uprawomocnienie się decyzji o stwierdzeniu u niego choroby zawodowej. To pozwoliłoby wystąpić do ZUS o wyższą rentę. Pod koniec października 2017 roku Sanepid wydał korzystną dla pana Bartłomieja decyzję, ale odwołał się od niej pracodawca.
Więcej w papierowym wydaniu Twojego Głosu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
borelioza to choroba straszna, zwłaszcza nieleczona, nie wolno jej bagatelizować.. Mnie też cos mięśnie zaczęły bolec, stawy poszłam zrobiłam badania na borelioze w laboratorium diagnostyce i wyszło szydło z worka co mi jest. Teraz zyje z tym normalnie po pomocy lekarza ale wcześniej to byla masakra...
borelioza to choroba straszna, zwłaszcza nieleczona, nie wolno jej bagatelizować.. Mnie też cos mięśnie zaczęły bolec, stawy poszłam zrobiłam badania na borelioze w laboratorium diagnostyce i wyszło szydło z worka co mi jest. Teraz zyje z tym normalnie po pomocy lekarza ale wcześniej to byla masakra...