Reklama

Pani Janina z Lasocina skończyła 100 lat

Urodziła się 28 sierpnia 1920 roku. Janina Słyk z Lasocina świętowała setne urodziny

100 lat temu w domu państwa Królików w Swatach na świat przyszła córeczka. Rodzice dali jej na imię Janina. Wychowywała się z szóstką swojego rodzeństwa. Nie wszyscy dożyli słusznego wieku. Dwójka z rodzeństwa zmarła w wieku 9 i 15 lat. Z kolei jedna z sióstr przeżyła aż 104 lata.

Odebraliśmy Niemcom naszą krowę

Lata dzieciństwa pani Janiny były radosne, choć to nie były łatwe czasy. Kiedy przyszła młodość, wybuchła II wojna światowa. Cierpienie, niepewność jutra, zagrożenie życia. Pani Janina dobrze pamięta ten okres w życiu. Wspomina dzień, w którym Niemcy przyszli do rodzinnego gospodarstwa i zabrali im ostatnią krowę. - Matka bardzo płakała. Postanowiliśmy odzyskać nasze zwierzę. Poszliśmy z bratem do Ryk, gdzie była przetrzymywana - opowiada. Udało się. - Zaprowadziliśmy krowę do znajomych na jakiś czas. Jak wszystko ucichło przyprowadziliśmy ją do domu - kontynuuje pani Janina. 

Reklama

Po wojnie też łatwo nie było. Rodzina ciężko pracowała na roli. - Teraz jest lepiej. Nie to co kiedyś. Wystarczy popatrzeć na pola. Kombajny koszą, a kiedyś wszystko trzeba było robić ręcznie. Żadnej maszyny - zaznacza pani Janina. Czasem wytchnienia były zabawy. Pani Janina do dziś bardzo lubi muzykę i śpiew. Na jednej z takich zabaw poznała swojego przyszłego męża. Z Lasocina do Swat przyjechał Stanisław Słyk. - Koleżanka powiedziała mi, że chciałby się ze mną spotkać. Po 4 tygodniach wzięliśmy ślub - opowiada stulatka. Zamieszkali w Lasocinie. Doczekali się wspólnie synów: Wiktora (zm. w 1998 r.) i Stefana (zm. w 2008 r.) oraz córek Haliny i Barbary. Mąż pani Janiny był wdowcem, miał trójkę synów. Wychowywanie siedmiorga dzieci i praca w gospodarstwie to były główne zajęcia pani Janiny. Mąż Stanisław zmarł 1978 r. w wieku 55 lat na zawał serca. 

"Chłopaki do wzięcia"

Od tamtej pory pani Janina może liczyć na swoje dzieci. Tak jest do dziś. Ma świetny kontakt też z wnukami i prawnukami. W niedzielę wszyscy się spotkali, żeby wspólnie świętować 100. urodziny swojej mamy, babci i prababci. - Warto było dożyć 100 lat, żeby przeżyć taki dzień - mówi jubilatka. Zaczął się od mszy dziękczynnej w leopoldowskim kościele. Pani Janina pojechała na nią elegancką bryczką zaprzężoną w dwa konie. - To była fajna przejażdżka. Najtrudniej było wejść na bryczkę, ale jak już się weszło, to się elegancko jechało - opowiada. 

Reklama

Był bukiet ze 100 czerwonych róż i ogromny tort. Z życzeniami przybył burmistrz Ryk, który odczytał list gratulacyjny od premiera polskiego rządu Mateusza Morawieckiego. - To wyjątkowa sytuacja i wielka radość móc składać życzenia w setne urodziny - mówi Jarosław Żaczek. Kolejka do złożenia życzeń była długa.

Pani Janina doczekała 9 wnucząt i 9 prawnucząt. - Bardzo dobrze sobie radzi - przyznaje córka Halina. Pani Janina mimo swojego wieku codziennie rano wstaje, żeby nakarmić swoje kury i psa. Lubi też chodzić do ogrodu i podziwiać kwiaty. Odpoczywa na swojej wersalce przed telewizorem. Najchętniej ogląda seriale kryminalne. - Lubię też popatrzeć na "Chłopaków do wzięcia" - przyznaje stulatka. Nie opuszcza też wiadomości, żeby na bieżąco wiedzieć co się dzieje w Polsce i na świecie.  - Jak czegoś nie obejrzę, to mogę liczyć na to, że mama opowie mi co się wydarzyło. Ma bardzo dobrą pamięć. Zawsze podkreślam, że głowę ma lepszą niż moja - mówi córka Halina.

Reklama

Pić dużo mleka i nie jeść mięsa

Pani Janina rzadko w ciągu 100 lat odwiedzała lekarzy. Dawno temu miała złamane dwie ręce. Kilkanaście lat temu miała wstawiane sztuczne biodro. 4 lata temu przeszła transfuzję krwi. Żartuje, że dostała krew pewnie od jakiegoś młodego chłopaka i od tamtej pory czuje się jak nowo narodzona. - Tabletkę od bólu głowy cały czas musi mieć i nic więcej. Jeżeli chodzi o lekarstwa - opowiada pani Halina. 

Pani Janina pytana o receptę na długowieczność bez namysłu odpowiada: "Pić dużo mleka i nie jeść mięsa". Doradza też stronienie od alkoholu. - Nie piłam i nie piję - mówi. Jest jeszcze jedna ważna rzecz. Uśmiech. Na twarzy pani Janiny często można go zobaczyć. - Było fajnie - ocenia swoją imprezę urodzinową pani Janina. - Nawet zatańczyłam ze swoim chrześniakiem - dodaje.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości