- Auto przez dwie dekady dobrze nam służyło - mówi Leszek Czerski, kierowca w miejskiej przychodni
Kto w Dęblinie nie zna białego poloneza, który woził i obsługiwał pacjentów? Po blisko 20 latach pracy w przychodni miejskiej auto wyprodukowane w Fabryce Samochodów Osobowych na Żeraniu zmieni właściciela. Należący do miasta "zabytek" został wystawiony na sprzedaż. Cena wywoławcza 1,5 tys. zł.
- Zżyłem się z tym samochodem - mówi Leszek Czerski. W Samodzielnym Publicznym Zakładzie Ośrodku Zdrowotnej jeździ jako kierowca od 19 lat. Na początku do poloneza zwykle wsiadał trzyosobowy zespół: lekarz, pielęgniarka i kierowca. Auto ma dwa miejsca z przodu i jedno z tyłu. Do tego jedno leżące do przewozu chorego. - Żeby włożyć pacjenta trzeba było dwóch ludzi ze względu na stary typ noszy - opowiada Czerski. Tak było na przełomie wieku.
Od tamtej pory poczciwy "poldek" służył głównie do wyjazdów na wizyty domowe i kontrolne do pacjentów. Na takie wizyty udają się pielęgniarki środowiskowe, położne i lekarze. Głównie na odległości 20-30 kilometrów. Chociaż zdarzały się i dalsze trasy.
Auto się pali
Kilak lat temu Czerski pojechał z jedną z pielęgniarek do lubelskiego oddziału NFZ po recepty. - W trasie nic nie zapowiadało awarii - opowiada kierowca. Dojechali na miejsce, pielęgniarka czekała przy samochodzie, a on udał się po druki. - Przez kilka minut koleżanka biegała szukając mnie po budynku - mówi. Kiedy go znalazła zaczęła krzyczeć, że samochód się pali. Okazało się, że pękł przewód paliwowy. - Spod maski wydobywało się dużo dymu, ale gaśnica załatwiła sprawę - dodaje. Polonezowi nic się nie stało. Wystarczyło wymienić przewód na nowy.
Jeszcze dekadę temu, w podziemiach przychodni Polonez miał swój garaż. Przyszła wtedy potężna ulewa i zalała dolne pomieszczenia. Najwięcej wody zebrało się właśnie w garażu. Polonez był zatopiony w wodzie do połowy. Kiedy wypompowano wodę i wyciągnięto auto na zewnątrz, aby schło. Wydawało się, że nie będzie nadawał się do jazdy. - Po tygodniu wymieniliśmy tylko olej. Zapalił za pierwszym razem - mówi kierowca. - Jednak dla mnie najważniejsze było to, że nikt z pacjentów nie umarł w naszym Polonezie- kwituje.
Jeden na razie wystarczy
Jak mówi burmistrz Dęblina na obecną chwilę miasto nie planuje zakupu innego auta. - W tym roku nie planowaliśmy tego w budżecie - tłumaczy Beata Siedlecka. Nie wyklucza jednak przeznaczenia środków na nowy pojazd w kolejnych latach. - Taka decyzja musi zapaść w porozumieniu z dyrektor SP ZOZ-u - zaznacza. - Jeśli dostaniemy w przyszłości sygnały o potrzebnie zakupu to z pewnością miasto to rozważy - kwituje. Obecnie przychodnia dysponuje Volkswagenem Transporterem z 2008 roku. Pojazd został kupiony pod koniec 2016 r.
Oferty na kupno Poloneza można składać do 7 maja do godz 12 w Urzędzie Miasta.
Formularze zgłoszeniowe są dostępne na stronie magistratu www.deblin.pl.
Komentarze