Kampol-Fruit (zakład w Rykach i Milejowie) bez kupca! Pierwszy przetarg przyniósł rozczarowanie, ale jest nowy termin i nadzieja dla 115 pracowników oraz rolników.
Kolejna próba ratowania ważnego dla regionu zakładu Kampol-Fruit. Choć pierwotny termin składania ofert na zakup masy upadłościowej minął 30 października 2025 roku, nie zgłosił się żaden inwestor. Kolejny termin przetargu wyznaczono na 19 grudnia, a otwarcie ofert ma odbyć się tuż przed Świętami.
Zakład w Rykach, o 50-letniej historii, przez lata funkcjonował jako jeden z największych oddziałów Hortexu. Zapewniał zbyt dla okolicznych rolników i zatrudniał setki osób. Kryzys nastał po przejęciu przez Kampol-Fruit w 2020 roku, które zakończyło się wielkim rozczarowaniem, protestami rolników i aresztowaniem właściciela z 35 zarzutami oszustwa. Mimo gigantycznego zadłużenia, upadłość ogłoszona w 2024 roku paradoksalnie dała rolnikom cień nadziei na odzyskanie pieniędzy.
Mimo zawirowań, pod zarządem syndyka firma zaskakująco szybko wróciła do stabilności.
– Zakład cały czas produkuje, nie zwalnia załogi. Są pojedyncze odejścia na własne życzenie, a tam, gdzie jest to konieczne są przyjmowani nowi pracownicy – oznajmia Agnieszka Biała, syndyk masy upadłościowej Kampol Fruit.
Obecnie w Rykach pracuje około 115 osób, zajmując się m.in. przerobem marchwi, paczkowaniem truskawek i rabarbaru oraz mrożeniem papryki, pomidorów i cebuli. Co najważniejsze, po 18 miesiącach od ogłoszenia upadłości, zakład odnotowuje zyski.
– Dzisiaj jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji, dostajemy terminy płatności od naszych dostawców 30-dniowe i wyższe. To nam pomaga uzyskiwać pierwsze niewielkie, ale jednak zyski – mówi Agnieszka Biała.
Katarzyna Alicka, dyrektor ds. produkcji, potwierdza powrót do normalności: – Po ogłoszeniu upadłości było dużo mniej podmiotów, które chciały z nami współpracować, a teraz to znów wróciło do normy.
Brak ofert w pierwszym terminie sprzedaży przedsiębiorstwa w ruchu to rozczarowanie, ale syndyk z optymizmem patrzy na drugą próbę.
– Syndyk musi likwidować, a nie rozwijać, dlatego, im szybciej pójdzie to w ręce inwestorów, tym lepiej dla zakładu – zaznacza Agnieszka Biała.
Celem jest inwestor branżowy, który zapewni utrzymanie miejsc pracy i modernizację. Syndyk liczy na finalizację transakcji jeszcze w tym roku. Termin składania ofert mija 19 grudnia, a otwarcie i ewentualna licytacja mają odbyć się 22 grudnia.
Wiadomo jednak, że zakładem interesowało się kilku inwestorów (złożone zostały cztery listy intencyjne, w tym od nowego, branżowego podmiotu "również" z Polski). Sprzedaż ma przynieść między 180 a 200 mln zł, co w pierwszej kolejności ma trafić do poszkodowanych rolników, ZUS i mniejszych stowarzyszeń skupowych.
Dla lokalnej społeczności i dostawców, których długi Kampolu sięgają milionów, przyszłość zakładu jest kluczowa.
– Jestem dostawcą surowca do Ryk od wielu lat. Chciałbym i marzę o tym, aby przyszedł jakiś inwestor i dalej to rozwijał, bo widzę potencjał w tym zakładzie – mówi Marcin Byzdra z Buchałowic.
Władze Ryk śledzą proces z uwagą i deklarują pomoc.
– Zawsze ten zakład był ważny dla Ryk, całego powiatu a nawet szerzej – podkreśla burmistrz Jarosław Żaczek. – Ważne, żeby sprzedaż zakładu zakończyła się sukcesem, żeby przyszedł tu inwestor, który będzie chciał realizować swoje cele, ale również ten zakład rozwijać w przyszłości. My jako samorząd jesteśmy otwarci na współpracę – zapewnia.
Jeżeli mimo to nie znajdzie się chętny na całość (zakład w Rykach i Milejowie), syndyk zapowiada sprzedaż rozłączną.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze