Koło istnieje ponad 40 lat. Ma za sobą lata bogate i lata chude. Zawsze jednak panie starały się, by na swoim lokalnym podwórku było je widać. Organizowały zabawy i różne okolicznościowe uroczystości. Brały również udział w dożynkach. Jednak od jakiegoś czasu nie były zbyt aktywne. Wszystko zmieniło się w marcu, gdy na swoją przewodniczącą wybrały Agnieszkę Jawoszek.
[tresc_platna zacheta="Więcej w wydaniu papierowym lub po uzyskaniu kodu dostępu"]- Trzeba było zmiany. Chciałyśmy być bardziej aktywne niż wcześniej, dlatego wybrałyśmy młodszą przewodniczącą - argumentuje wybór Barbara Pioterczak, członkini koła. - Chciałybyśmy pokazywać się szerzej. Oprócz młodszej przewodniczącej, w kole pojawiły się też młodsze gospodynie. W sumie koło liczy 34 członkinie, z których 15 aktywnie działa. Pozostałe to seniorki, które wspomagają młodsze koleżanki swoim doświadczeniem. Wiele pań właśnie teraz się zapisało, lub po kilku latach odnowiło współpracę. - Odzew jest bardzo pozytywny. Od zmiany przewodniczącej upłynęło jeszcze mało czasu, więc liczę, że nowych pań jeszcze nam przebędzie - podkreśla Agnieszka Jawoszek, nowa przewodnicząca KGW w Grabowie Szlacheckim. Marzena Jawoszek jest jedną z pań, które zapisały się do KGW ostatnio. - Bardzo mi się tu podoba. Wreszcie to koło zaczyna działać. Najbardziej lubię tutejsze towarzystwo - mówi. Rośnie też najmłodsze pokolenie gospodyń, bo naszej rozmowie z paniami przysłuchuje się 6-letnia Marysia Prządka, wnuczka Barbary Pioterczak. - Zawsze tak było, że były starsze i młodsze panie, i zawsze było wesoło. Każdy mówił, że nigdzie nie było tak, jak w Grabowie. Dawniej to były czasy. Po prostu chciało się działać. Mamy nadzieję, że ich namiastka teraz wróci - wspomina Wiesława Gajaszek, a słowa te potwierdza jedna ze starszych członkiń Władysława Sala. Panie przy wspólnym stole lubią powspominać stare, dobre czasy. - Kiedyś się ludzie nie wstydzili koła gospodyń. Teraz to dla młodych trochę obciach. Choć ostatnio obserwujemy nową modę na koła gospodyń wiejskich - zauważa pani Agnieszka. Rzeczywiście moda na ludowość, a co za tym idzie także na koła gospodyń wiejskich, wraca. Wiele kół w naszym powiecie reaktywowało się, część utworzyło zespoły śpiewacze. O tym myślą również panie z Grabowa Szlacheckiego. - Chcemy śpiewać. Mamy już piękne stroje, ale przydałby się nam jakiś grajek, no i instruktor - mówi Barbara Hodun. - Można powiedzieć, że teraz jedna ciągnie drugą. Kiedyś trudno sobie było wyobrazić wyjście na scenę. Ale jedna weszła to i reszta robi to samo. Widać gołym okiem, że paniom z Grabowa Szlacheckiego chce się działać. Mają już nawet za sobą udany debiut sceniczny na dużej imprezie, podczas tegorocznej Majówki w Nowodworze. Nie straszne są im wyrzeczenia. Same zgodnie podkreślają, że to dla nich sama przyjemność. Godzą również pracę w kole z pracą zawodową. - Kiedyś działalność w kole była sposobem wyjścia do ludzi po ciężkiej pracy w polu. Teraz jest oderwaniem od codziennych obowiązków - mówi przewodnicząca. [/tresc_platna]
Komentarze