Reklama

Shin M. oślepiał pilotów laserem, może być izolowany

08/04/2015 00:00
Mieszkający w Rykach obywatel Japonii, który w październiku 2014 r. oślepiał laserem wojskowy śmigłowiec był na obserwacji w zakładzie zamkniętym. Sąd zdecydował o tym na posiedzeniu 8 stycznia. - Sąd postanowił przeprowadzić badania psychiatryczne podejrzanego połączone z obserwacją w zamkniętym zakładzie leczniczym - informowała Magdalena Dobosz z Biura Prasowego Sądu Okręgowego w Lublinie.

Dziś już wiadomo, jakie są wnioski po obserwacji. Jak pisze "Gazeta Wyborcza", Japończyk przyznał się do zarzutów. Przekonywał, że bronił rodzinę przed nalotem śmigłowców. Prokuratura miała wątpliwości co do poczytalności Shina M. Dlatego też trafił on na badania psychiatryczne, które były połączone z obserwacją.

W "Wyborczej" czytamy, iż lekarze stwierdzili, że Shin M., gdy oślepiał pilotów, miał "zniesioną zdolność rozpoznania znaczenia czynów i kierowania swoim postępowaniem". Prawdopodobieństwo, że znowu popełni przestępstwa, jest wysokie. Dlatego prokuratura nie chce oskarżać Japończyka, ale prosi sąd w Rykach, by ten umorzył postępowanie przeciwko niemu i skierował go do zakładu zamkniętego. Decyzja w tej sprawie należy do sądu. Śledczy uchylili tymczasowy areszt Shinowi M., jednak biegli psychiatrzy, którzy go obserwowali i badali, uznali, że na wolności może być niebezpieczny. Przebywa teraz w szpitalu psychiatrycznym. I jeśli sąd zgodzi się z wnioskiem Prokuratury Rejonowej w Rykach, w zamkniętym zakładzie spędzi znacznie więcej czasu.

Laserem w śmigłowiec

Shin M. został zatrzymany przez policyjnych antyterrorystów na drodze do Puław. Usły­szał za­rzut spro­wa­dze­nia nie­bez­pie­czeń­stwa ka­ta­stro­fy w ruchu powietrz­nym. Do oślepiania laserem pilotów śmigłowca do­szło 8 paź­dzier­ni­ka 2014 roku wie­czo­rem. Pod­czas prze­lo­tu kon­tro­l­ne­go pilot z Dę­bli­na po­infor­mo­wał wieżę, że ktoś ce­lu­je w maszynę zie­lo­ną wiąz­ką.

Funkcjonariusze opracowali specjalny plan zatrzymania Shina M.uwzględniający to, że Japończyk ma w domu broń (bagnet i paralizator) oraz, że w mieszkaniu jest z nim żona i dwoje małych dzieci.

Akcję z udziałem antyterrorystów przeprowadzono 21 października w okolicach Życzyna. Prokuratura Rejonowa w Rykach postawiła obcokrajowcowi zarzut złamania prawa lotniczego, tj. emisji wiązki lasera w kierunku statków powietrznych w sposób powodujący olśnienie lub wystąpienie poświaty, co mogło narazić na niebezpieczeństwo załogę maszyn. Jak podaje "Wyborcza", w śledztwie poproszono o ekspertyzę Instytut Optoelektroniki Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie. Wynika z niej, że zabezpieczony w domu Shina M. laser to urządzenie klasy B. Jest zazwyczaj niebezpieczne, gdy występuje bezpośrednia ekspozycja oka na wiązkę, a także w przypadku jej odbicia od gładkich powierzchni.

Po uniwersytecie kariera w wojsku

Jak dowiedziała się "Wyborcza", 40-latek skończył jeden z najlepszych uniwersytetów w Japonii. Wybrał wojsko. Żołnierzem był przez 14 lat, w tym przez siedem lat robił karierę w wywiadzie. Przez dwa lata był jeszcze zatrudniony w japońskiej fabryce broni. Swoją żonę - Polkę uczącą języka angielskiego pilotów - poznał w USA w 2001 roku.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości