Bieg odbył się 29 marca. Wśród blisko 13 tys. zawodników nie mogło zabraknąć biegusiów. - Jak co roku wybraliśmy się licznym składem, aby zmierzyć się z "połówką" - mówi Krzysztof Kubak z Grupy Biegowej. - W niedzielny poranek pogoda może nie nastrajała zbyt optymistycznie, ale kiedy wystartowaliśmy, dało się poczuć wiosnę - było słonecznie i dosyć ciepło. Jednym słowem idealnie - dodaje.
To było prawdziwe biegowe święto. Tysiące uśmiechniętych pasjonatów biegania. Jeszcze więcej dopingujących kibiców. Było kolorowo i sympatycznie, a organizacja imprezy na bardzo wysokim poziomie.
Dla większości naszych reprezentantów bieg w stolicy był udanym startem. Wszyscy cali i zdrowi ukończyli zawody. Przy okazji padło kilka życiowych rekordów.
- Walka na ostatniej prostej do utraty tchu to jeden z tych momentów, kiedy wiem, że warto było wylewać siódme poty na treningach - relacjonuje Adam Banaszek, który w przed biegowych planach zakładał osiągnięcie czasu w okolicach 1 h 27 min. Jednak udało mu się pobiec lepiej, bo "złamał" granicę 86 minut.
Po powrocie do Ryk ekipa wspólnie świętowała sukcesy. - Za rok na pewno znowu tam będziemy i zachęcamy wszystkich do udziału - zapowiadają biegusie.
Komentarze