Za działkę nie odpowiada miasto, a prywatny właściciel. Na działce aż roi się od różnego rodzaju śmieci wyrzucanych nawet w pełnych workach. - To jest po prostu obrzydliwe - skarży się mieszkanka bloku. - Okna mojego mieszkania wychodzą na to wysypisko. Latem góry odpadów zasłonięte są przez bujną roślinność, ale jesienią i zimą jest dramat. Po ostatnim pożarze trawy śmiecie są jeszcze bardziej widoczne - mówi kobieta, która zgłosiła problem do naszej redakcji.
Za blokiem piętrzą się stosy plastikowych i szklanych butelek, worków oraz odpadów organicznych. - Strach pomyśleć, co będzie się działo, gdy zrobi się cieplej. Są tu resztki jedzenia, więc mogą pojawić się szczury. Nikt z tym nie robi porządku. Ludzie urządzili sobie wysypisko w środku miasta. Z okna mojego mieszkania z góry widok jest okropny - mówi nasza rozmówczyni.
Piją i hałasują
Opuszczony teren za blokiem jest idealnym miejscem na alkoholowe schadzki. Jak twierdzi nasza Czytelniczka, często zdarza się, że na prywatnej działce przebywają osoby w stanie nietrzeźwości, które w tym miejscu spożywają trunki. - Jak tylko uchylę okno słychać hałasy, bluźnierstwa. Ich zachowanie jest skandaliczne. Nawet potrzeby fizjologiczne załatwiają pod blokiem - mówi mieszkanka osiedla. Uprzątnięcie terenów innych niż chodnik, w zależności od tego, czy jest to teren prywatny, czy samorządu, leży w gestii właściciela nieruchomości.
Zajmą się sprawą
Urząd miasta może wnioskować do właściciela działki o uprzątnięcie terenu, natomiast nie może wyegzekwować wykonania tej czynności. - Jeśli nie teraz to wysypisko zostanie uprzątnięte, to kiedy? - pyta zirytowana kobieta. - Lato znów zasłoni śmieci - dodaje.
- Staramy się sprzątać na bieżąco, jeśli są tego typu problemy i wysyłać nakazy - mówi Krzysztof Kuropatwa, naczelnik Wydziału Gospodarki Mieniem Komunalnym. - Tego problemu mieszkańcy nie zgłaszali do urzędu, ale sprawdzimy teren i zajmiemy się sprawą - zapewnia.
Komentarze