Reklama

W Janopolu hodują dziki bez zezwolenia

15/04/2015 00:00
We czwartek 2 kwietnia przeprowadzono kolejną kontrolę u państwa B. Tym razem z pracownikami gminy Kłoczew zjawili się policjanci oraz pracownicy z Powiatowego Inspektoratu Weterynarii w Rykach. - Właściciel posesji został ukarany mandatem w związku z ujawnieniem zwierząt bez nadzoru - mówi podkom. Jacek Wójcik, oficer prasowy ryckiej policji. Dodatkowo stwierdzono przetrzymywanie zwierząt bez wymaganego zezwolenia. Chodzi o dziki i świnio-dziki, które państwo B. hodują w prowizorycznej zagrodzie. - Prowadzimy czynności wyjaśniające w związku z ustawą o ochronie przyrody - dodaje policjant.

Ustawa łowiecka mówi, że przetrzymywanie zwierzyny łownej bez odpowiedniego zezwolenia, podlega karze grzywny. Takie złamanie prawa jest traktowane jako wykroczenie. - Prowadzimy postępowanie w tej sprawie razem i innymi służbami i jest za wcześnie, aby wyciągać jakiekolwiek wnioski. Nie możemy udzielać żadnych informacji - mówi Anna Postrzech, z-ca powiatowego lekarza weterynarii.

Nic się nie zmienia

Pierwszy raz o całej sytuacji pisaliśmy w styczniu. Mieszkańcy, którzy zaalarmowali "Twój Głos", skarżyli się na uciążliwe sąsiedztwo. Bo choć posesja rodziny B. znajduje się w obrębie sołectwa Janopol, to kłopoty mają też ludzie z Wylezina, Potoku, i Owni. Sołtys tej ostatniej miejscowości tłumaczy, że zgłoszeń od mieszkańców jest dużo. - Ludzie mówią o pladze szczurów i boją się psów, które się tam wałęsają - mówi Marianna Kępka.

Podczas pierwszej styczniowej kontroli Sanepidu właściciele nieruchomości zostali pouczeni o obowiązku utrzymania porządku na swojej posesji. Wszystko zgodnie z regulaminem utrzymania porządku i czystości na terenie gminy Kłoczew oraz Ustawy o utrzymaniu czystości i porządku w gminach. - W związku z czym państwo B. zobowiązali się do uprzątnięcia swojej działki w terminie 2 miesięcy - mówi Anna Dudek-Błachnio, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej.

Władze gminy Kłoczew zrobiły na razie co mogły. Został wydany nakaz uporządkowania terenu. - Zawiadomiliśmy także odpowiednie służby, czyli Policję oraz Inspekcję Weterynaryjną - mówi Zenon Stefanowski, wójt gminy. Na efekty tych czynności będzie trzeba poczekać.

"Twój Głos" w poniedziałek zjawił się na posesji państwa B., aby sprawdzić, czy coś się zmieniło. Niestety, widok jaki zastaliśmy nie daje nadziei na poprawę sytuacji. Do sprawy będziemy wracać.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości