Reklama

Handlujący w Dęblinie pozostawieni bez ochrony

15/04/2015 00:00
Od początku miesiąca administratorem placu targowego przy ul. 15 PP Wilków w Dęblinie jest Miejski Zakład Gospodarki Komunalnej.  Do tej pory faktury za wynajem pawilonów oraz ochronę wystawiał klub "Czarni". Rada miasta zmieniła administratora pod koniec marca. Było to podyktowane kłopotami finansowymi "Czarnych" i groźbą egzekucji komorniczej pieniędzy, które klub zbierał z opłat targowych.

- Dlaczego nie zostaliśmy poinformowani o zmianach? - pytają zbulwersowani kupcy, którzy postanowili w środę (8 kwietnia) spotkać się z przedstawicielami "Czarnych" oraz MZGK. - Powinniście nam zorganizować spotkanie tak, żebyśmy mogli wszystko ustalić. To my płacimy miastu pieniądze i to miasto powinno się nami interesować - mówi Małgorzata Potocka, która wraz z mężem handluje na targowisku. Były prezes "Czarnych" twierdzi, że klub umowy dotrzymał. - Nasza rola skończyła wraz z końcem marca. Nie zajmujemy się już targowicą. Musicie się państwo zorganizować sami - mówi Marek Gorczyca.

Ochroniarzy było dwóch. Nocami pilnowali terenu targowiska i kompleksu sportowego. Na ich wynagrodzenia "zrzucali się" handlujący. Do tej pory dozorcy korzystali z przyczepy kempingowej "Czarnych". Niestety najpierw od przyczepy został odłączony prąd, a następnie dozorcy zmuszeni byli ją opuścić. - Jeśli przyczepa będzie potrzebna, to jakieś rozwiązanie się znajdzie. Może MZGK ją od nas odkupi - zastanawia się Gorczyca.

Towar bez nadzoru

Problem pojawił się przed Wielkanocą. Kupcy nie chcieli zostawić przez święta swoich straganów bez nadzoru. W piątek o sprawie został poinformowany Ireneusz Ochal z MZGK. - Zostałem postawiony pod ścianą. Państwo wyrazili chęć, żeby ten dozór był, więc na własną rękę poprosiłem dozorców, żeby tę ochronę sprawowali przez Wielkanoc - mówi Ireneusz Ochal, dodając, że miasta nie interesuje ochrona obiektów na targowisku tylko sprawy administracyjno-techniczne i handlowe.

Ani samorząd ani MZGK nie mają obowiązku zatrudniania ochrony. - Jak nie będzie tu ochrony to wszystko zostanie rozkradzione. Zniszczą, żeby zniszczyć. Dziwię, że oni to chcą zostawić na zniszczenie - mówi Anna Dudzińska, która wynajmuje jeden z pawilonów.

Kupcy są w kropce. Póki co jednym wyjściem jest wynajęcie profesjonalnej firmy ochroniarskiej. - Z pewnością będzie nas to więcej kosztowało niż do tej pory. Poza tym będziemy płacili wtedy za ochronę całego placu a nie za swoją budkę - mówi Zbigniew Potocki.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości