Lista pretensji pod adresem Marka Gorczycy jest długa. Najważniejsza dotyczy tego, że były sternik składał deklaracje, których nie był w stanie zrealizować.
Gorczyca objął stanowisko po Dariuszu Wojdacie w lutym. Z prezesury zrezygnował w marcu. Od tego czasu, choć klub nie ma zarządu, to Gorczyca rozdaje w nim karty. Jeszcze w czasie oficjalnych rządów podjął kilka decyzji, które mają wpływ na obecną sytuację. Stworzył program naprawczy (ostatecznie nie wdrożony), wynegocjował warunki pozostania zawodników w klubie i wycofał z rozgrywek trzy drużyny (w tym dwie młodzieżowe). Wszystko po to, by pierwszy zespół Czarnych nadal mógł grać w IV lidze. Okazuje się, że ruchy te na niewiele się zdały. Kasa Czarnych świeci pustkami. Komornik żąda spłaty 250 tys. zł. Łączny dług klubu to prawie milion. Dramatyczna sytuacja najbardziej odbija się na piłkarzach.
Wirtualne pieniądze
Gracze, z którymi rozmawialiśmy, proszą o anonimowość. Mają za złe Gorczycy, że obiecał im wypłatę zaległych pensji i regulację bieżących zobowiązań choć musiał wiedzieć, że klubu nie będzie na to stać. Zaległości u niektórych graczy mogą sięgać ponad 2 tys. zł. Podczas walnego zebrania "prezes" obiecywał, że pieniądze dla nich mają pochodzić z inkasa za administrowanie targowiskiem. Miałby je wypłacić kurator, na jego osobistą prośbę. Sprawa powołania kuratora jest w toku.
Tymczasem burmistrz Beata Siedlecka mówi, że miasto nie może łożyć na klub, który nie ma władz. Kwietniowe inkaso (ostatni miesiąc obowiązywania) trafi na konto komornika. Maciej Rajch, który ma zostać kuratorem Czarnych informuje, że jego rolą nie będzie dysponowanie majątkiem klubu. Ma on jedynie zorganizować walne w celu powołania zarządu lub likwidatora. Tymczasem część piłkarzy ma żal do "prezesa", że nie pozwolił im odejść. Jedni nadal grają, bo nie mają innego wyjścia. Inni odeszli z zespołu z powodu ogólnie złej sytuacji i organizacyjnego chaosu. Pomimo zadłużenia m.in. wobec zawodników do końca nie jest jasne skąd klub bierze pieniądze na opłacanie pracy sędziów oraz wyjazdy na mecze.
"Prezes" nie prezes
Wątpliwe są też deklaracje Gorczycy mówiące o tym, że ewentualny nowy klub zagra w okręgówce. Swojego czasu "prezes" powoływał się w tej kwestii na rozmowę ze Zbigniewem Bartnikiem, prezesem Lubelskiego Związku Piłki Nożnej. - Decyzję o przyjęciu nowego klubu do rozgrywek klasy okręgowej może podjąć jedynie zarząd LZPN zgodnie z przepisami PZPN. W perspektywie reorganizacji lig w wyższych klasach, gra ewentualnej nowej dęblińskiej drużyny w okręgówce jest niemożliwa - wyjaśnia Bartnik. Zastanawiająca jest również obecna rola Marka Gorczycy w klubie. Oficjalnie nie jest prezesem od 6 marca. Ale do LZPN nie dotarły mówiące o tym dokumenty. - Nie wpłynęło do nas żadne pismo z Czarnych o rezygnacji zarządu z prezesem Gorczycą na czele - informuje Konrad Krzyszkowski, z którym "Twój Głos" rozmawiał 30 kwietnia. - Pan Gorczyca nadal kontaktuje się ze związkiem jako prezes - dodaje.
Powrót do przeszłości
Co na to Gorczyca? Nie wiadomo. Od kilku tygodni były sternik unika odpowiedzi na nasze pytania kierowane mailem. Jego telefon milczy. W przerwie meczu z Włodawianką próby rozmowy też się nie powiodły. - Nie będę z panem rozmawiał. Kopie pan leżącego - wypalił Gorczyca. To, że z byłym prezesem kontakt jest ograniczony potwierdzają też niektórzy piłkarze.
Obserwując to co aktualnie dzieje się w dęblińskim klubie, trudno nie dostrzec analogii do wydarzeń sprzed 8 lat. W maju 2007 roku Gorczyca zastąpił na stanowisku prezesa Andrzeja Rudnickiego. Czarni zajmowali jedno z ostatnich miejsc w IV lidze. Trenerem po Januszu Studnickim został Janusz Kozicki. Czarni spadli do okręgówki. Teraz raczej nie spadną. Jednak, kiedy formalnie zostanie ogłoszone bankructwo klubu, zespół zostanie zdegradowany.
Kłopoty kadrowe
Z pracy w Czarnych zrezygnowali grający trenerzy Paweł Przybysz i Michał Walendziak. Szkoleniowcem został Janusz Kozicki.W drużynie brakuje także Damiana Dzido. Mariusz Frączek wrócił po kilku meczach nieobecności. Pierwszy skład uzupełniono o zawodników z drugiego zespołu i juniorów.
Komentarze