Czytelnicy, którzy poprosili "Twój Głos" o interwencję opowiadają, że kłopoty na dobre zaczęły się w lutym. Jak mówi Edward Beczek, drogowcy przyjechali, zalali przepust asfaltem i tyle ich widzieli. - A problem leży pod powierzchnią - mówi pan Edward i wskazuje na dziurę w drodze. "Wyrasta" z niej brzozowa gałąź, która ma ostrzegać kierowców przed niebezpieczeństwem. Jest środa, 20 lutego. Tego dnia mieszkańcom puściły nerwy. Zofia Beczek, żona pana Edwarda przyznaje, że nie wytrzymała i poza naszą redakcją zawiadomiła też stróżów prawa. Kobieta opowiada, że jakimś cudem tego samego dnia we wsi pojawili się drogowcy i wzięli się za łatanie dziury. - Najpierw zasypali ją jakimś gruzem i grysem, a dzień później zalepili asfaltem - mówi. Jednak najpoważniejszy, zdaniem mieszkańców problem, wciąż nie został rozwiązany. Chodzi o niedrożny przepust znajdujący się pod powierzchnią. - Przejechał ciężki samochód i w miejscu, gdzie lali asfalt już jest wgłębienie - skarży się Edward Beczek. Jego sąsiadka, pani Maria dodaje, że przez brak drożnego przepustu posesje i pola okolicznych rolników po roztopach lub większych deszczach są podmywane. - U mnie woda pod stodołę podchodzi - skarży się kobieta.
Remont jest przewidziany
Jak mówi Bartłomiej Kępka, dyrektor Zarządu Dróg Powiatowych, mieszkańcy Koloni Czarne mogą liczyć na gruntowny remont przepustu, ale niestety nie może powiedzieć, kiedy on nastąpi. - Wszystko zależy od pieniędzy - mówi szef drogowców. Póki co ZDP wyremontował przepust w Bobrownikach, a w kolejce jest następny - w Kletni. - Pochylimy się też nad sprawą przepustu w Grabowie - zapewnia Kępka. Jak mówi, w kasie brakuje pieniędzy na poważniejsze remonty. Jak szacuje, materiały na wykonanie przepustu to ok. 20 tys. zł. Do tego trzeba jeszcze dodać robociznę. Mieszkańcy muszą więc uzbroić się w cierpliwość.
Komentarze