Stanisław Siczek mieszka na osiedlu od 1978 roku. Zna okolice, jak własną kieszeń. Wspomina, że kiedyś osiedle tętniło życiem. - Mieliśmy tu sklepy, szkołę, przedszkole, kawiarnię, w której odbywały się dancingi, korty tenisowe, kasyno. Teraz nie ma nic - przyznaje.
Szczury w mieszkaniu dowódcy
Mieszkańcy opowiadają, że na osiedlu oddalonym od centrum Dęblina o kilka kilometrów, żyje się ciężko. Niektóre bloki popadają w ruinę. Choćby te witające mieszkańców, czy przyjezdnych.
W budynku nr 11 było kiedyś mieszkanie dowódcy jednostki wojskowej. Na parterze - hotel. - W drugim budynku znajdowała się poczta, mieszkania oraz sklep - opowiada pan Stanisław.
Czasy świetności oba mają dawno za sobą. Sypiące się tynki, pozbawione ram otwory okienne, przeciekający dach i ząb czasu spowodowały, że bloki odstraszają swoim wyglądem. W środku grasują szczury. Pod nogami walają się puste butelki i puszki po piwie. - Stare budynki szpecą wizerunek osiedla. To wstyd dla nas mieszkańców i dla miasta - mówi Martyna Mandzińska, która na os. Stawy mieszka od 8 lat. Ludzie chcieliby, aby pustostany zostały rozebrane. Teraz służą jako miejsce schadzek młodzieży. - Przesiadują tam. Albo palą w piecu kaflowym, albo robią sobie ognisko przed "hotelem". Te ruiny są niebezpieczne - mówi Siczek.
Jedyny sklep zostanie zamknięty
Poza dwoma blokami należącymi do miasta na osiedlu znajdują się inne, nowsze, które w tej chwili również opustoszały. - Budynek po kasynie, które funkcjonowało jeszcze 5 lat temu, stoi pusty. Był odnowiony, ale powoli zaczyna się sypać, bo nie jest eksploatowany - mówi pan Stanisław. Na osiedlu zamknięte zostało przedszkole, we wrześniu przestanie funkcjonować szkoła. Za miesiąc zamknięty zostanie jedyny sklep spożywczy. - To, że mamy blisko do Ryk, czy Dęblina nie znaczy, że mamy zostać z niczym.Młodzi mają samochody, ale osoby starsze, których nie brakuje, gdzie mają zrobić zakupy? Czym mają zrobić zaopatrzenie emerytki, rencistki? Grozi nam handel obwoźny, który będzie dostarczał chleb i mleko - żali się pan Siczek.
Żeby choć trochę poprawić estetykę osiedla mieszkańcy sami podejmują się drobnych prac remontowych. Na osiedlu był stadion piłkarski i korty tenisowe. Obiekty zniszczały. Andrzej Czarnecki, przewodniczący zarządu osiedla mówi, że mieszkańcy byliby zadowoleni, gdyby choć raz na 4 lata w Stawach przeprowadzana była jakaś inwestycja. Na co dzień są zostawieni sami sobie. - Sami robimy opryski, kosimy trawę na placu zabaw, sami wykonaliśmy alejki, klomby, załatwiliśmy ławki, kosze na śmieci, tablicę - przekonuje Czarnecki.
Marzena Cesarczyk
Musimy sobie radzić
Musimy sobie jakoś radzić. Angażujemy się w prace społeczne. Obiecywali nam ścieżkę rowerową 3 lata temu, która prowadziłaby ze Staw do Dęblina i do tej pory jej nie zrobili. Teraz nie będzie sklepu.
Aneta Kozera
To koniec świata
Stawy są cichym, spokojny osiedlem, położone w okolicy lasu. To dobre miejsce do mieszkania dla rodziców z dziećmi, ale dzieci nie mają tu nic, poza bardzo skromnym placem zabaw. To koniec świata.
Komentarze