Reklama

Osiedle Stawy - zapomniana dzielnica?

26/05/2015 20:00
Stanisław Siczek mieszka na osiedlu od 1978 roku. Zna okolice, jak własną kieszeń. Wspomina, że kiedyś osiedle tętniło życiem. - Mieliśmy tu sklepy, szkołę, przedszkole, kawiarnię, w której odbywały się dancingi, korty tenisowe, kasyno. Teraz nie ma nic - przyznaje.

Szczury w mieszkaniu dowódcy

Mieszkańcy opowiadają, że na osiedlu oddalonym od centrum Dęblina o kilka kilometrów, żyje się ciężko. Niektóre bloki popadają w ruinę. Choćby te witające mieszkańców, czy przyjezdnych.

W budynku nr 11 było kiedyś mieszkanie dowódcy jednostki wojskowej. Na parterze - hotel. - W drugim budynku znajdowała się poczta, mieszkania oraz sklep - opowiada pan Stanisław.

Czasy świetności oba mają dawno za sobą. Sypiące się tynki, pozbawione ram otwory okienne, przeciekający dach i ząb czasu spowodowały, że bloki odstraszają swoim wyglądem. W środku grasują szczury. Pod nogami walają się puste butelki i puszki po piwie. - Stare budynki szpecą wizerunek osiedla. To wstyd dla nas mieszkańców i dla miasta - mówi Martyna Mandzińska, która na os. Stawy mieszka od 8 lat. Ludzie chcieliby, aby pustostany zostały rozebrane. Teraz służą jako miejsce schadzek młodzieży. - Przesiadują tam. Albo palą w piecu kaflowym, albo robią sobie ognisko przed "hotelem". Te ruiny są niebezpieczne - mówi Siczek.

Jedyny sklep zostanie zamknięty

Poza dwoma blokami należącymi do miasta na osiedlu znajdują się inne, nowsze, które w tej chwili również opustoszały. - Budynek po kasynie, które funkcjonowało jeszcze 5 lat temu, stoi pusty. Był odnowiony, ale powoli zaczyna się sypać, bo nie jest eksploatowany - mówi pan Stanisław. Na osiedlu zamknięte zostało przedszkole, we wrześniu przestanie funkcjonować szkoła. Za miesiąc zamknięty zostanie jedyny sklep spożywczy. - To, że mamy blisko do Ryk, czy Dęblina nie znaczy, że mamy zostać z niczym. Młodzi mają samochody, ale osoby starsze, których nie brakuje, gdzie mają zrobić zakupy? Czym mają zrobić zaopatrzenie emerytki, rencistki? Grozi nam handel obwoźny, który będzie dostarczał chleb i mleko - żali się pan Siczek.

Żeby choć trochę poprawić estetykę osiedla mieszkańcy sami podejmują się drobnych prac remontowych. Na osiedlu był stadion piłkarski i korty tenisowe. Obiekty zniszczały. Andrzej Czarnecki, przewodniczący zarządu osiedla mówi, że mieszkańcy byliby zadowoleni, gdyby choć raz na 4 lata w Stawach przeprowadzana była jakaś inwestycja. Na co dzień są zostawieni sami sobie. - Sami robimy opryski, kosimy trawę na placu zabaw, sami wykonaliśmy alejki, klomby, załatwiliśmy ławki, kosze na śmieci, tablicę - przekonuje Czarnecki.

Marzena Cesarczyk

Musimy sobie radzić

Musimy sobie jakoś radzić. Angażujemy się w prace społeczne. Obiecywali nam ścieżkę rowerową 3 lata temu, która prowadziłaby ze Staw do Dęblina i do tej pory jej nie zrobili. Teraz nie będzie sklepu.

Aneta Kozera

To koniec świata

Stawy są cichym, spokojny osiedlem, położone w okolicy lasu. To dobre miejsce do mieszkania dla rodziców z dziećmi, ale dzieci nie mają tu nic, poza bardzo skromnym placem zabaw. To koniec świata.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości