Sporty wymagające kondycji fizycznej i odporności psychicznej cieszą się w Polsce coraz większą popularnością. Woda, błoto, słońce, pot, walka ze słabościami. Tak w kilku słowach można podsumować XI edycję Biegu Katorżnika. Bieg ten uchodzi za jeden z najtrudniejszych, ale i najciekawszych imprez przełajowych w Polsce. Blisko 1400 uczestników musiało stawić czoła trasie wiodącej przez najbardziej podmokłe i błotniste tereny lublinieckiego Kokotka.
Wśród nich znaleźli się śmiałkowie z Dęblina, którym zimna woda, błoto, pijawki, czy zarośla nie są straszne. Mowa o Adamie Majsterku i Macieju Szymańskim. Adam na co dzień pracuje w służbach mundurowych, Maciej jest właścicielem sklepu motoryzacyjnego. - W tym roku przedłużona o 2,4 km trasa dała się we znaki. Do tego doszedł 37-stopniowy upał, który dla wielu był największą z przeszkód - mówi Majsterek, który w biegu Katorżnika wziął udział po raz drugi. Dla Macieja Szymańskiego był to debiut. - Do startu namówił mnie Adam. Cieszę się, że wystartowałem i spróbowałem swoich możliwości. To naprawdę świetna, niezapomniana przygoda - mówi.
Ciężkie treningi
Aby wziąć udział w biegu najpierw należy solidnie się do niego przygotować. Nieustraszeni biegacze z Dęblina trenowali razem. - Wraz z Maćkiem biegaliśmy do 10 kilometrów trzy razy w tygodniu. A na pięć dni przed biegiem przebiegliśmy 18 kilometrów po piasku i kamieniach - przyznaje Adam, zdradzając, że trening odbyli w lesie stawskim. Tu warunki przypominają te, w których przyszło im się zmierzyć w Lublińcu. - Cięższych warunków na naszym terenie chyba nie znajdziemy - przyznaje Adam.
Najgorsze są dwie godziny przed startem. - Każdy się stresuje i sam siebie nakręca - mówi Adam. Po przekroczeniu linii startu jest już tylko ciekawiej. - Do tej pory największym utrudnieniem była woda i bagna. W upały te przeszkody stały się naszym sprzymierzeńcem. Mogliśmy troszkę schłodzić nasze organizmy - opowiada Majsterek.
Trasa "Katorżnika" wyznaczana jest na kilka dni przed biegiem. Długość zależy m.in. od warunków atmosferycznych. - Trasa wiedzie przez bagna, jeziora, trzęsawiska, poldery, lasy, rowy melioracyjne. Na biegaczy czekają przeszkody naturalne i sztuczne - wymienia nasz rozmówca. W tym roku trasa ze względu na suszę i niski poziom wody została wydłużona do 12 kilometrów.
Za rok spróbują znowu
Biegacze z Dęblina już dziś planują powtórkę. Warto wiedzieć, że elektroniczna rejestracja uczestników za pomocą strony internetowej zawodów odbywa się zimą i trwa zaledwie kilka minut. Tak szybko wyczerpuje się limit miejsc. Rejestracja na tegorocznego "Katorżnika" ruszyła 15 stycznia. Mężczyznom wystarczyły cztery minuty, by zapełnić listę zgłoszeniową, a kobietom - pięć minut. Aby wziąć udział w biegu należy mieć ukończone 18 lat i wzrost minimum 160 cm. Zalecana jest także umiejętność pływania.
Statystyki
1449 - nadanych numerów
1360 - odebranych numerów
1311 - osób wystartowało
1262 - osoby ukończyły bieg
Interwencje
1 - reanimacja
2 - podtopienia
3 - rozległe rany cięte
12 - osobom podano tlen
14 - skręceń
2 - pijawki
3 - użądlenia os
3 lekarzy i 26 ratowników czuwało nad bezpieczeństwem
Komentarze