Reklama

Gdzie minister nie może, tam zastępcę pośle

22/09/2015 20:00
Spotkanie wyznaczono w Niedźwiedziu, niewielkiej miejscowości w gminie Nowodwór na pograniczu trzech powiatów: ryckiego, łukowskiego i lubartowskiego. - Chcieliśmy, aby w spotkaniu wzięli udział rolnicy nie tylko z naszego powiatu - tłumaczy wybór lokalizacji inicjatorka Hanna Czerska - Gąsiewska.

Mnóstwo gości na czerwonym chodniku

Już przed godziną 17 przed świetlicą wiejska zgromadził się spory tłum. Wśród rolników nie zabrakło urzędników różnego szczebla. Przyjechał wicewojewoda lubelski Marian Starownik, marszałek województwa Sławomir Sosnowski, dyrektor oddziału wojewódzkiego ARiMR w Lublinie Andrzej Bieńko, czy dyrektor oddziału Agencji Rynku Rolnego w Lublinie Adam Rychliczek. Byli również przedstawiciele władz powiatowych i gminnych. - Jeszcze chyba nigdy Niedźwiedź nie gościł na raz tylu zacnych gości - zauważył Grzegorz Kapusta, radny wojewódzki, wiceprezes SM w Rykach oraz szef powiatowych struktur PSL. Z tej okazji wójt przyspieszył nawet budowę chodnika z kostki wzdłuż posesji, gdzie znajduje się świetlica.

Wszyscy z niecierpliwością czekali na Marka Sawickiego. Kiedy wreszcie rządowa limuzyna podjechała, wysiadł z niej "tylko" wiceminister Tadeusz Nalewajk w zastępstwie Sawickiego, który został w Sejmie na debacie o uchodźcach.

Państwo może pomóc, ale...

- Ten rok jest wyjątkowo trudny dla rolnictwa. Najpierw pomór świń, potem embargo rosyjskie, a teraz susza - wyjaśnia zwołanie spotkania przewodnicząca Czerska-Gąsiewska. Te tematy rzeczywiście zdominowały spotkanie rolników z przedstawicielami władzy. - Ten rok pokazał co to jest matka natura - rozpoczął swoje wystąpienie wiceminister. Jasno dał do zrozumienia, że państwo może pomóc, ale nie zrekompensuje wszystkich strat. Antidotum mają być kompleksowe ubezpieczenia upraw i zwierząt dofinansowywane z budżetu państwa. Minister odniósł się również do problemu przekroczenia 30% strat, które jest warunkiem otrzymania odszkodowania. - To jest wymóg każdego kraju, który jest w światowej organizacji handlu. To nie jest wymysł ani tego rządu ani poprzednich - tłumaczył Nalewajk. Ostatnio nasi rolnicy i wójtowie zaczęli głośno wyrażać obawy, że tylko niewiele gospodarstw otrzyma odszkodowanie, a mowa o 400 mln zł przeznaczonych z budżetu na ten cel to przedwyborcza gra. - Jeżeli rolnik szacował straty tylko w uprawach a nie szacował konsekwencji hodowli to robił podstawowy błąd - mówił wiceminister.

Wicewojewoda: Tak źle nie będzie

Jeszcze ostrzej zareagował wicewojewoda. - To brednia, że to kampania wyborcza - twierdzi Marian Starownik. W ten sposób odniósł się do artykułu, który ukazał się w poprzednim numerze "Twojego Głosu". W nim właśnie rolnicy i wójtowie wyrażali swoje opinie na temat pomocy państwa w rekompensowaniu skutków suszy. Wojewoda za przykład podał dwie gminy, które już złożyły w urzędzie wojewódzkim kompletne wnioski. W jednym przypadku na 147 wniosków 30% strat przekroczyło 102, a w drugim na 97 na odszkodowanie może liczyć 71. - Poczekajmy w spokoju i zobaczymy, jaki będzie końcowy efekt. Nie krzyczmy, że to jest kampania wyborcza. Tak źle nie będzie, jak dzisiaj niektóre media próbują wieszczyć - mówił Starownik.

Obecni na spotkaniu rolnicy skorzystali z okazji i zadawali pytania. Zaapelowali do władz, by te jak najbardziej upraszczały zasady pomocy.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości