Reklama

Mimo ciężkiej choroby, rusza na rowerową pielgrzymkę

09/02/2016 23:00
Ma 58 lat i mieszka w Dęblinie. Jego pasją są podróże. Jeśli tylko pozwala zdrowie siada na rower i rusza w drogę. Najczęściej pielgrzymuje do miejsc świętych w Polsce, ale nie tylko.

Dziś pan Leszek z atlasem w ręku planuje kolejne pielgrzymki. Póki co nie zdradza, gdzie chce się wybrać w tym roku. W grę wchodzi Rywałd, Żukowo na Kaszubach i sanktuarium w Swarzewie nad morzem. - Trasy jeszcze dokładnie nie zaplanowałem. Wszystko będzie zależało od wyników leczenia - mówi.

Nie wiadomo, czy zaplanowane podróże dojdą do skutku ze względu na kiepski stan zdrowia dęblinianina. Kalbarczyk pracował w Wojskowych Zakładach Lotniczych. Pod koniec lat 80. podupadł na zdrowiu. Cierpi na chorobę popromienną, ma uszkodzony kręgosłup i usuniętą tarczycę. Niedosłyszy. Codziennie musi łykać leki. - Jak lekarze zobaczyli mój kręgosłup, dziwili się, że ja jeszcze chodzę. Określili mój kręgosłup jako "klekoczący" - mówi. Nie dość, że mężczyzna na wpół zgięty porusza się o własnych siłach, to najczęściej można go spotkać jadącego na rowerze. - Wygodniej jest mi jeździć niż chodzić - przyznaje.

Kalbarczykowi doskwierają też silne bóle migrenowe. - Wystarczy stres, zmiana ciśnienia i na głowie zaciska mi się jakby obręcz - mówi.

Tunezyjska przygoda

Wycieczkami rowerowymi zaczął się pasjonować od 2000 roku. Prowadzi kronikę wypraw. Są w niej opisy, zdjęcia, mapki oraz pieczątki z miejsc, które odwiedzał. To m.in. muzea, sanktuaria, dworki, kościoły, miasta, ośrodki wypoczynkowe, biura podróży a nawet sklepy. Atlas Polski ma w jednym paluszku. Doskonale pamięta każdy pokonany kilometr, każde miejsce i ludzi, których spotkał

W 2002 roku Kalbarczyk wygrał wycieczkę na wyspę Dżerba. Wziął udział w konkursie "Obieżyświat-dr Witt". Odpowiedział na pytania i zdobył główną nagrodę. Wyprawę na tunezyjską wyspę na Morzu Śródziemnym dokładnie opisał w swoim dzienniku. - Przyleciałem do Tunezji 24 stycznia. Najpierw była wymarzona podróż przez górską, kamienistą i piaszczystą Saharę, słone jezioro, siedziby Berberów, garncarz, wąwóz z dużym wodospadem i karkołomnym zjazdem - wspomina. Tu także odbywał rowerowe wycieczki. - W stolicy Houmt Souk działa kilka banków, poczt, duży bazar, sporo eleganckich kafejek i sklepów - opisuje.

W miejscach, które odwiedzał, zostawił około stu dyskietek ze zdjęciami Dęblina. Za każdym razem opowiada tubylcom o mieście Orląt promując je.

Najmilej wspomina wyprawę do Muzeum Mazowsza w Karolinie. - Znajdują się tu eksponaty z całego świata ze wszystkich kontynentów, o których człowiek nie myślał, że przyjadą do Polski. Zmniejszona głowa ludzka z Amazonii, stroje Indian, kompletny strój aborygena z Australii razem ze 100-letnim bumerangiem, miś koala wypchany, krzak koralowca. Ważące 20 kilo kimono cesarza Hirohito, przetykany złotą nicią oraz ogromne zdjęcie z kolacji z Mao Tse Tungiem i najwyższymi władzami Chin - opowiada Kalbarczyk.

Wylicza sobie jedzenie

Pan Leszek mieszka przy ul. Warszawskiej, w nieocieplonym domu z 1937 roku. Warunki są  ciężkie. Kiedy na dworze mróz, -15 stopni, temperatura w przedpokoju sięga  3, a w pokoju 8 stopni. Opał na zimę dał panu Leszkowi sąsiad oraz dawny zakład pracy. - Dzięki nim żyję. Mam piec starego typu Jak w domu jest 14 stopni to czuję, że żyję - opowiada.

Pan Leszek utrzymuje się z niskiej renty. Ma około 1000 zł na miesiąc. Spłaca długi rodzinie. Gospodarnie rozdysponowuje środki. Wydziela sobie porcje posiłków. - Każdego dnia zjadam według obliczeń. Na przykład piję kawę inkę zamiast herbaty, bo stwierdziłem, że po ince jet mi dłużej ciepło - mówi.

Niestety nasz bohater nie może liczyć na finansowe czy materialne wsparcie Ośrodka Pomocy Społecznej. - "Pomoc żywnościowa" obejmuje  osoby, których dochód nie przekracza 951 zł dla osoby samotnie gospodarującej i 771 zł na osobę w rodzinie - tłumaczy Monika Kośmińska, kierownik OPS w Dęblinie. Świadczenia pieniężne zaś przysługują osobom samotnie gospodarującym, których dochód nie przekracza 634 zł lub 514 zł na osobę w rodzinie. - U pana Kalbarczyka sytuacja jest trudna od wielu lat. Miał zaproponowaną bezpłatną pomoc prawną. Jeśli chodzi o pomoc finansową to mamy takie kryteria i ich nie przeskoczymy. Pan ma prawo złożenia wniosku o pomoc. Sytuacje każdej osoby są rozpatrywane indywidualnie - mówi kierownik.

 

Pomóż Leszkowi Kalbarczykowi 

Apelujemy do wszystkich ludzi dobrej woli o wsparcie pana Leszka Kalbarczyka. Marzy o tonie węgla na zimę, nowszym piecu i aparacie słuchowym. Kontakt do redaktor Marleny Ochal: 519 147 553
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości