- Takie spotkania są ważne, bo integrują grupę ponownie - mówiła Gabriela Wróblewska podczas pierwszego zjazdu. To było 10 lat temu. - Cieszę się, że nikogo nie zabrakło, bo kilku moich uczniów z innych roczników nie ma już wśród żywych - dodała nauczycielka. W tym roku absolwenci znów postanowili się spotkać.
Życie napisało inny scenariusz
- Wszystko było dopięte na ostatni guzik - przyznaje Piotr Mazur, absolwent z roku 1986. Byli uczniowie na zjazd klasowy zaprosili swoją wychowawczynię. - Kolega był i rozmawiał z panią Gabrysią. Chciała się z nami spotkać - opowiada pan Piotr. Życie napisało inny scenariusz. - Trzy dni po tym, jak byliśmy u niej z zaproszeniem, dowiedzieliśmy się o jej śmierci.
Gabriela Wróblewska w ostatnim czasie zmagała się z chorobą. W pogrzebie licznie udział wzięli oprócz rodziny, również przedstawiciele szkoły, znajomi oraz byli uczniowie. Liczną grupę stanowili absolwenci z rocznika 86.
Znała ich "na wylot"
Plany majowego zjazdu zostały zweryfikowane. Żeby uszanować pamięć o Niej, absolwenci zrezygnowali z hucznej imprezy. Spotkali się kameralnie na obiedzie. Wcześniej wszyscy odwiedzili grób wychowawczyni. Zapalili znicz. Pojawiły się wspomnienia.- Była osobą wymagającą i sprawiedliwie oceniającą. Potrafiła z nami rozmawiać. Znała nas "na wylot". W ostatniej klasie mogliśmy nie podpisywać swoich wypracowań. Spojrzała na charakter pisma, treść, formę, błędy i od razu wiedziała, kto to napisał -wspomina Mazur.
Byli uczniowie przyznają, że nie mieli ze swoją wychowawczynią żadnych sytuacji konfliktowych. - Była niewątpliwie autorytetem. Każdy ją szanował. Nigdy nie mieliśmy do niej o nic żalu. Krótko nas trzymała, ale doceniała też, że staramy się, chcemy zrobić coś więcej - wspomina Krzysztof Kardas.
Odeszła zbyt wcześnie
Gabriela Wróblewska pracę w ZSZ nr 1 w Rykach rozpoczęła w 1977 roku. Tam poznała swojego przyszłego męża Marka. - Ja już pracowałem, kiedy ona rozpoczynała - wspomina pan Wróblewski. Pokochali się. Ślub wzięli po kilku latach znajomości. Doczekali się dwójki dzieci. Dziś dorosłych, dobrze wykształconych. - Zawsze się dogadywaliśmy. Nigdy nie musieliśmy się kłócić -podkreśla pan Marek. Gabriela Wróblewska żyła 62 lata. Odeszła zbyt wcześnie.
Gabriela Wróblewska (1953-2016)
Po ukończeniu Technikum Chemicznego w Puławach rozpoczęła studia na Wydziale Humanistycznym w Wyższej Szkole Pedagogicznej w Siedlcach. W 1977 roku uzyskała tytuł magistra filologii polskiej. W tym samym roku rozpoczęła pracę z ZSZ w Rykach, najpierw jako opiekun biblioteki a później nauczyciel języka polskiego. Po 34 latach pracy w 2011 roku przeszła na emeryturę. Za zaangażowanie była wielokrotnie wyróżniania nagrodami dyrektora szkoły, a w 2006 roku nagrodą starosty.
Zbigniew Lipski, były dyrektor "Mechanika"
Przyjmowałem ją do pracy. Pracowaliśmy razem blisko ćwierć wieku. Była nauczycielką obowiązkową, zaangażowaną. Umiejętnie nawiązywała kontakt z młodzieżą. Wśród nauczycieli cieszyła się szacunkiem. Jako polonistka dobrze przygotowywała maturzystów do egzaminów. Często miała stuprocentową zdawalność.
Alfred Kaczmarczyk, były wicedyrektor
Była dobrą osobą dla bliskich i obcych. Zawsze mogliśmy liczyć na jej pogodne usposobienie. Posiadała niezwykłą intuicję, która jej nie zawodziła. Jej pomysły kończyły się powodzeniem. Lubiła dzielić się z innymi nade wszystko życzliwością. Życzyła wszystkim dobrze, nawet tym, którzy jej samej nie sprzyjali.
Aneta Jończyk, nauczycielka jęz. polskiego
Gabrysię poznałam, gdy zdecydowałam się na praktykę studencką. Była moją opiekunką. Nigdy nie traciła zapału. W pracy ponownie została moją opiekunką przy zdobywaniu awansów zawodowych. Zawsze podziwiałam jej profesjonalizm. Cały czas korzystam z jej rad.
Komentarze