Reklama

Tajlandia stała się ich drugim domem

27/06/2016 08:40
Historia ze zdjęcia: Dzisiejszy dzień był niezwykły. Pak Beng to totalna wiocha nad Mekongiem pośród gór. Naszym celem było dostać się do oddalonego o 50 km przejścia granicznego Laosu z Tajlandią w Muang Ngeun. Jest ono rzadko uczęszczane przez miejscowych, nie wspominając o dwójce białasów. Busy? Zapomnijcie. Raz dziennie po południu. Tuk tuki? Też nie. Łódka droga i płynie w inne miejsce. Łapaliśmy więc stopa na poboczu wąskiej górskiej drogi, gdzie przejeżdżały dwa auta na godzinę. Po drodze spotkało nas wiele przygód. Laos i Tajlandia świętują właśnie Nowy Rok. Nie mogliśmy się opędzić od zapraszających nas na piwo miejscowych. Trwa Songkran Festival i Laotańczycy, podobnie jak Tajowie, obficie leją się wodą. Zaliczyliśmy ze dwa wiadra, kilkanaście garnków i chyba z tuzin strzałów z pistoletów na wodę. W końcu pokonaliśmy około 50 km i dotarliśmy do granicy. Przyznamy, że trochę byliśmy wstawieni, bo zimne Beerlao się lało i lało. Złapaliśmy kolejnego stopa, który podrzucił nas na pobliski posterunek policji. Okazało się, że policjanci też są wstawieni i też świętują. Dali nam ciastka, wodę i złapali nam kolejnego stopa... no bo kto by się nie zatrzymał na rozkaz policji? Tym sposobem dojeżdżamy właśnie do Chiang Mai na północy Tajlandii. Trochę zmęczeni i głodni, ale pokonując ponad 50 km w ciągu dnia. Życie potrafi zaskakiwać, co?
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości