Producenci rolni i przedstawiciele branży skupowej powiedzieli "Dość!". Nie zgadzają się na ich zdaniem złodziejską restrukturyzację firmy Kampol-Fruit. Przed zakładem w Rykach chcieli zwrócić uwagę na krzywdę, jaka ich spotkała
Przyjechali z różnych stron Lubelszczyzny, ale w jednym celu. Od miesięcy czekają na zapłatę za dostarczone owoce i warzywa. Nie zgadzają się na warunki prowadzonej od października restrukturyzacji firmy Kampol Fruit. Ci, którzy przyjechali do Ryk mówią zgodnie, że to złodziejstwo, a nie restrukturyzacja.
- Dostarczałem pomidory. Do końca września. 1 października zostałem poinformowany o restrukturyzacji zakładu - mówi Ireneusz Janczak, producent rolny. Pod koniec listopada restrukturyzator wyznaczony przez sąd zaproponował dostawcom Kampol-Friut tzw. układ. Rolnicy zostali podzieleni na trzy grupy wierzycieli: do 15 tys. zł, od 15 do 100 tys. zł i powyżej 100 tys. zł. - Zaproponowano nam zapłatę tylko 50% wartości naszych wierzytelności, bez żadnych odsetek - informuje pan Ireneusz. Ale to nie wszystko. Rolnicy, którym zakład jest winny najwięcej, dostawaliby swoje pieniądze w 30 ratach, ale nie od razu, bo 3 miesiące od podpisania "układu". To oznacza, że spłata należności zakończyłaby się dopiero za ok. 3 lata. - Nie zgadzamy się na to. Przy takiej inflacji nie odzyskamy nawet 30% naszych pieniędzy. Zaproponowali nam bandycki układ - nie owija w bawełnę Janczak, któremu Kampol jest winien ok. 220 tys. zł.
Protestujący zwracają uwagę, że w przypadku banków i podmiotów instytucjonalnych "układ" przewiduje spłatę całości zadłużenia wraz z odsetkami, a restrukturyzacja prowadzona jest w taki sposób, że najwięksi wierzyciele (banki i instytucje) decydują ponad głowami rolników. Rolnicy nie zgadzają się na to. Złożyli zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przy przeprowadzaniu procesu restrukturyzacyjnego.
Więcej w najnowszym wydaniu Twojego Głosu
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze