Około 200 ciągników rolniczych i innych pojazdów wjechało dziś na węzeł Ryki Południe blokując przejazd drogą ekspresową S17 w kierunku Warszawy
Tuż przed godziną 10-tą rano do Ryk z różnych stron zaczęli zjeżdżać rolnicy. Oflagowane ciągniki, samochody tak jak podczas poprzednich protestów ustawiły się na placu PKS przy ulicy Warszawskiej. Nie zabrakło również banerów z hasłami rolniczych postulatów. Po omówieniu działań wszyscy wyruszyli w kierunku siedziby starostwa powiatowego. Wcześniej zgromadzeni odśpiewali "Rotę".
Po przejechaniu ulicami Ryk protest ruszył w kierunku Moszczanki. W dwóch poprzednich protestach dalej rolnicy obierali kierunek na Dęblin. Tym razem wjechali na drogę ekspresową, blokując przejazd jakichkolwiek samochodów na pasie łączącym Lublin z Warszawą. Spełniły się zatem wcześniejsze zapowiedzi, że protest zostanie zaostrzony. Blokada ekspresówki trwała kilka godzin. Policja organizowała objazdy. Co ważne, mimo utrudnień w ruchu inni kierowcy różnymi gestami dawali znać, że solidaryzują się z protestującymi rolnikami. Ci sprzeciwiają się unijnej polityce rolnej. Rolnicy poprzez swój protest mówią głośne STOP dla niekontrolowanego importu towarów rolno-spożywczych z Ukrainy i innych krajów poza unijnych niestosujących norm europejskich.
Zdaniem rolników to już naprawdę ostatnia chwila, żeby Unia Europejska podjęła jakieś działania. Mają nadzieję, że protesty przyniosą efekt. - Nie poddajemy się, będziemy walczyć do końca. Każdy protest coś daje. Jeżeli nie będziemy protestowali, to na pewno nikt za nami się nie wstawi. Musimy protestować. Nie robimy tego dla przyjemności. To nie jest tak, że rolnicy domagają się czegoś dla siebie. To nasza wspólna sprawa, żeby obronić polską gospodarkę - mówi Wojciech Piszczyński, organizator protestu w Rykach.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze