Nastolatka przestraszyła się konsekwencji długiej nieobecności w domu, dlatego unikała kontaktu z członkami rodziny
17-letnia mieszkanka Dęblina w piątek wyszła z domu. Nikomu nie mówiła dokąd idzie. Początkowo nie było powodów, żeby tym się martwić. Mijały kolejne godziny, a nastolatka nie odzywała się. Nie odbierała telefonów. Gdy nie wróciła na noc, rodzina zaczęła się poważnie niepokoić.
- W sobotę popołudniu ryccy policjanci otrzymali zgłoszenie o zaginięciu 17-letniej mieszkanki powiatu ryckiego - informuje st. asp. Agnieszka Marchlak. Sprawą zaginięcia zajęli się ryccy kryminalni. Szybko ustali, że 17-latka może przebywać w towarzystwie swojego znajomego. Okazało się, że jego również od poprzedniego dnia nie było w swoim domu.
Kilka godzin później policjanci odnaleźli i dziewczynę i mężczyznę na terenie Dęblina. Tłumaczyli, że przestraszyli się konsekwencji długiej nieobecności dziewczyny w domu i dlatego unikali wszelkiego kontaktu z członkami rodziny. Nie pomyśleli, że może to zakończyć się zawiadomieniem policji.
- Na szczęście ta historia miała szczęśliwe zakończenie, zarówno dzięki szybkiej reakcji rodziny, która w sytuacji kryzysowej od razu powiadomiła służby i przede wszystkim dzięki policjantom, którzy poprzez odpowiednio zastosowaną taktykę odnaleźli nastolatkę - podkreśla rzecznik ryckiej policji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze