REKLAMA

Ryki, Samorząd

Samorząd zastanawia się nad „przejęciem” PKS-u

Opublikowano 01 marca 2016, autor: Zbigniew Jończyk

W ostatnich dniach burmistrza Ryk częściej można było spotkać u wojewody lub ministra skarbu niż w jego gabinecie. Samorząd stoi przed trudną decyzją, która zaważy na przyszłości PKS-u

Niewykluczone, że zapadnie ona jeszcze w tym tygodniu. –  Każdy tydzień zwłoki powoduje, że obciążenia PKS rosną – tłumaczy burmistrz Jarosław Żaczek. Ubiegły tydzień spędził w rozjazdach między urzędem wojewódzkim a Ministerstwem Skarbu. – Jest szansa, żeby uratować miejsca pracy i mieć kontrolę nad tym terenem – oznajmia włodarz.

Dwie propozycje

W piątek burmistrz zaprosił na spotkanie radnych, aby podzielić się tym, co usłyszał w ministerstwie odnośnie przyszłości PKS Puławy. Ministerstwo chce wiedzieć, czy samorząd jest zainteresowany przejęciem spółki. Burmistrz zapoznał radnych z dwoma propozycjami, jakie usłyszał w Warszawie. Pierwsza polega na skomunalizowaniu całego przedsiębiorstwa. Gmina miałaby „przejąć” to co jest i w Rykach i Puławach. Niestety ze wszystkimi długami, w tym również ze zwrotem pomocy publicznej, jakiej ministerstwo udzieliło spółce jakiś czas temu. Mowa o 5 mln zł i odsetkach. – To jest nie do przyjęcia – ocenia Jarosław Żaczek.

Drugie rozwiązanie zakłada odkupienie od likwidatora nieruchomości w Rykach i tego co w przyszłej działalności byłoby potrzebne do funkcjonowania. Niestety działki w Rykach obciążone są hipoteką. 1,8 mln zł dla ZUS oraz ok. 300 tys. zł dla gminy Ryki. – To jest podstawowy problem dla nas – przyznaje włodarz. Pojawiła się natomiast możliwość pomocy restrukturyzacyjnej z ministerstwa, m.in. na dosprzętowienie. Gmina mogłaby się o nią ubiegać, gdyby przejęła działalność PKS. W grę wchodzi kwota 4-5 mln zł. – Druga propozycja jest warta rozważenia – przyznaje Żaczek. – Nieruchomość jest położona w dobrym miejscu. Można ją wykorzystać na te cele, którym teraz służy, ale pomyśleć również o innych – dodaje.

700 tys. zł do przodu

Za „przejęciem” ryckiej części puławskiego PKS przemawiają również wyniki finansowe. Pomimo wygaszania linii autobusowych, zaprzestania sprzedaży paliwa, to i tak poprzedni rok zakończył się 700 tys. zł na plusie. – To jest wynik lepszy niż naszej spółki komunalnej (PGKiM) – mówi burmistrz. Jarosław Żaczek spotkał się również z władzami Radzynia. Tam gmina kilka lat temu przejęła PKS. – Zaczyna się to rozwijać i dobrze funkcjonować – zaznacza włodarz.

Ostateczną decyzję radni będą podejmować po otrzymaniu konkretnych propozycji na piśmie z ministerstwa. – Mają być rozpisane krok po kroku i pokazać co musielibyśmy zrobić i ile na każdym etapie by nas to kosztowało – oznajmia Żaczek.

Likwidacja przed wyborami

Decyzję o likwidacji PKS Puławy podjęto w październiku ub.r. Powodem miała być bardzo trudna sytuacja ekonomiczno-finansowa i brak perspektyw na polepszenie. Zgromadzenie Wspólników powołało likwidatora spółki, który prowadzi działania zmierzające do wygaszenia jej działalności. W całym przedsiębiorstwie zatrudnionych jest 64 osoby. Na początku lutego otrzymali trzymiesięczne wypowiedzenia pracy. W ryckiej placówce pracuje 30 osób.

 

Jarosław Szlendak, radny PSL

Zachować miejsca pracy

To czy przejęcie PKS-u będzie korzystne czy nie, zależy od warunków, na jakich gmina miałaby przejąć majątek. Na pewno byłaby to szansa na lepsze zagospodarowanie dużego terenu w środku miasta. Zależy nam także na zachowaniu jak największej liczby miejsc pracy kierowców. Na chwilę obecną mamy jednak za mało danych. Na pewno poważnie rozważymy każdą propozycję.

Paweł Stępień, radny GPS

Propozycje warte rozważenia

Jest to problem dla miasta, który trzeba rozwiązać i w danym momencie wybrać to co będzie najkorzystniejsze. Nie znamy jeszcze szczegółów, dlatego ciężko jest się ustosunkować do przedstawionych propozycji. Na pewno są warte rozważenia, bo dotyczą terenu bardzo dobrze położonego. W tej sprawie, co bardzo ważne, chodzi też o miejsca pracy dla sporej grupy osób.

Napisz komentarz »