29 października odbyło się kolejne posiedzenie sądu z oskarżenia prywatnego mecenas Beaty Siedleckiej o czyn z artykułu 216 kodeksu karnego, tj. znieważenia innej osoby. Na ławie oskarżonych zasiadła Edyta W., żona burmistrza Dęblina.
Chodzi o opisywaną przez nas historię pani prawnik, która doradzała Dariuszowi Cenklowi, podczas zawirowań powyborczych w Dęblinie z 2010 roku. W lutym ub.r. mecenas Siedlecka otrzymała list. Po jego otwarciu przeczytała m.in.: "Przeczytaj uważnie nasz list i wyciąg wnioski - ty chodząca kur**o, pisuarko. Nasza cierpliwość zaczyna się kończyć. Przestań się przyp***ć do prawidłowo wybranego burmistrza Włodarczyka. Dajemy ci jeszcze kilkanaście dni na opamiętanie i wycofanie. (...) Zrób to co ci radzimy - chyba że chcesz zostać kaleką lub iść do piachu - wybór należy do ciebie - piz**o, kur**o, kur**o, kur**o do potęgi n-tej.
Mecenas Siedlecka zgłosiła sprawę na policję. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Rykach. Wszczęto dochodzenie w kierunku artykułu 191 kodeksu karnego, tj. o groźby karalne mające na celu wymuszenie określonego zachowania. Przestępstwo to jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3. Prokuratura w ramach prowadzonego śledztwa zleciła biegłemu wydanie opinii grafologicznej, który przebadał próbki podpisów kilku osób, w tym m.in. samej pani mecenas. Opinia była negatywna. Prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu postępowania.
Mecenas Siedlecka złożyła do sądu zażalenie na decyzję prokuratury, ale zostało ono oddalone. Wtedy postanowiła wywołać prywatną opinię grafologa, która była dość zaskakująca, a co więcej, różniła się od opinii wydanej przez biegłego sądowego. Pani grafolog z wysokim prawdopodobieństwem stwierdziła, że list został napisany przez Edytę W. Taka opinia była podstawą do złożenia pozwu w sądzie. Tym razem z oskarżenia prywatnego o czyn z artykułu 216 kodeksu karnego, tj. znieważenia innej osoby.
Podczas pierwszej rozprawy sędzia przychyliła się do wniosku dowodowego strony skarżącej o wywołanie trzeciej opinii grafologicznej. Badanie miał przeprowadzić Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie. Okazało się, że na opinię stamtąd trzeba byłoby czekać rok, dlatego sąd zlecił ekspertyzę Polskiemu Towarzystwu Kryminalistycznemu w Warszawie.
Badania przeprowadzono zgodnie z metodyką klasycznych dokumentów pisma ręcznego i podpisów tj. metodą graficzno-porównawczą. Metoda ta uwzględnia wszystkie możliwe do interpretacji zjawiska pisma ręcznego wynikające z osobniczych nawyków psychoruchowych. Właściwości te po indywidualnym wyodrębnieniu, ocenie i sklasyfikowaniu w podstawowych grupach katalogu cech graficznych podlegają podczas analizy komparatystycznej zestawieniu (materiału dowodowego i porównawczego), co w konsekwencji umożliwia identyfikację wykonawcy kwestionowanych zapisów.
22 października PTK wydało opinię na podstawie ekspertyzy kryminalistycznej. W końcowych wnioskach stwierdzono, że dowodowe zapisy prawdopodobnie zostały nakreślone przez jedną osobę, a przede wszystkim to, że przeprowadzone badania porównawcze zapisów dowodowych wykazały taki poziom zgodności cech graficznych w porównywanych zapisach, który daje podstawy do uznania Edyty W. za ich wykonawcę.
Kolejne terminy rozprawy wyznaczono na 30 listopada i 14 grudnia. Właśnie na nich zaplanowano przesłuchanie świadków. Być może wówczas pojawi się odpowiedź na pytanie, czy za anonimem z pogróżkami stoi jedna osoba. Treść listu wskazuje na to, że autor był wyrazicielem więcej niż jednej osoby.
Komentarze