Reklama

Grafolodzy wskazali na żonę burmistrza

01/02/2014 13:12
29 października odbyło się kolejne posiedzenie sądu z oskarżenia prywatnego mecenas Beaty Siedleckiej o czyn z artykułu 216 kodeksu karnego, tj. znieważenia innej osoby. Na ławie oskarżonych zasiadła Edyta W., żona burmistrza Dęblina.

Chodzi o opisywaną przez nas historię pani prawnik, która doradzała Dariuszowi Cenklowi, podczas zawirowań powyborczych w Dęblinie z 2010 roku. W lutym ub.r. mecenas Siedlecka otrzymała list. Po jego otwarciu przeczytała m.in.: "Przeczytaj uważnie nasz list i wyciąg wnioski - ty chodząca kur**o, pisuarko. Nasza cierpliwość zaczyna się kończyć. Przestań się przyp***ć do prawidłowo wybranego burmistrza Włodarczyka. Dajemy ci jeszcze kilkanaście dni na opamiętanie i wycofanie. (...) Zrób to co ci radzimy - chyba że chcesz zostać kaleką lub iść do piachu - wybór należy do ciebie - piz**o, kur**o, kur**o, kur**o do potęgi n-tej.

Mecenas Siedlecka zgłosiła sprawę na policję. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Rykach. Wszczęto dochodzenie w kierunku artykułu 191 kodeksu karnego, tj. o groźby karalne mające na celu wymuszenie określonego zachowania. Przestępstwo to jest zagrożone karą pozbawienia wolności do lat 3. Prokuratura w ramach prowadzonego śledztwa zleciła biegłemu wydanie opinii grafologicznej, który przebadał próbki podpisów kilku osób, w tym m.in. samej pani mecenas. Opinia była negatywna. Prokuratura wydała postanowienie o umorzeniu postępowania.

Mecenas Siedlecka złożyła do sądu zażalenie na decyzję prokuratury, ale zostało ono oddalone. Wtedy postanowiła wywołać prywatną opinię grafologa, która była dość zaskakująca, a co więcej, różniła się od opinii wydanej przez biegłego sądowego. Pani grafolog z wysokim  prawdopodobieństwem stwierdziła, że list został napisany przez Edytę W. Taka opinia była podstawą do złożenia pozwu w sądzie. Tym razem z oskarżenia prywatnego o czyn z artykułu 216 kodeksu karnego, tj. znieważenia innej osoby.

Podczas pierwszej rozprawy sędzia przychyliła się do wniosku dowodowego strony skarżącej o wywołanie trzeciej opinii grafologicznej. Badanie miał przeprowadzić Instytut Ekspertyz Sądowych im. prof. dra Jana Sehna w Krakowie. Okazało się, że na opinię stamtąd trzeba byłoby czekać rok, dlatego sąd zlecił ekspertyzę Polskiemu Towarzystwu Kryminalistycznemu w Warszawie.

Badania przeprowadzono zgodnie z metodyką klasycznych dokumentów pisma ręcznego i podpisów tj. metodą graficzno-porównawczą. Metoda ta uwzględnia wszystkie możliwe do interpretacji zjawiska pisma ręcznego wynikające z osobniczych nawyków psychoruchowych. Właściwości te po indywidualnym wyodrębnieniu, ocenie i sklasyfikowaniu w podstawowych grupach katalogu cech graficznych podlegają podczas analizy komparatystycznej zestawieniu (materiału dowodowego i porównawczego), co w konsekwencji umożliwia identyfikację wykonawcy kwestionowanych zapisów.

22 października PTK wydało opinię na podstawie ekspertyzy kryminalistycznej. W końcowych wnioskach stwierdzono, że dowodowe zapisy prawdopodobnie zostały nakreślone przez jedną osobę, a przede wszystkim to, że przeprowadzone badania porównawcze zapisów dowodowych wykazały taki poziom zgodności cech graficznych w porównywanych zapisach, który daje podstawy do uznania Edyty W. za ich wykonawcę.

Kolejne terminy rozprawy wyznaczono na 30 listopada i 14 grudnia. Właśnie na nich zaplanowano przesłuchanie świadków. Być może wówczas pojawi się odpowiedź na pytanie, czy za anonimem z pogróżkami stoi jedna osoba. Treść listu wskazuje na to, że autor był wyrazicielem więcej niż jednej osoby.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości