Policjanci z Ryk udzielili pomocy wyziębionemu mężczyźnie, który mieszkał w wychłodzonym domu. Z uwagi na zagrożenie zdrowia został przetransportowany do szpitala
- Apelujemy, aby nie przechodzić obojętnie, kiedy widzimy osobę zagrożoną wychłodzeniem. O każdym przypadku informujmy służby. Pamiętajmy, że taki telefon może uratować komuś życie - mówi starszy aspirant Agnieszka Marchlak.
Wczoraj po południu dyżurny ryckiej komendy odebrał zgłoszenie od pracownika Ośrodka Pomocy Społecznej w Kłoczewie, że na jednej z posesji w miejscowości Czernic może znajdować się osoba nieporadna potrzebująca pomocy. Na miejscu w mieszkaniu funkcjonariusze zobaczyli leżącego na podłodze mężczyznę w stanie silnego wychłodzenia organizmu. Był wycieńczony, osłabiony, miał problemy z mówieniem. Policjanci na miejscu udzielili mu pierwszej pomocy i wezwali załogę karetki pogotowia, która przetransportowała mężczyznę do szpitala, gdzie otrzymał niezbędną pomoc medyczną. Jak się okazało 42-latek mieszkał od jakiegoś czasu samotnie.
- Zima to czas, kiedy ryccy policjanci podczas codziennych służb zwracają szczególną uwagę na miejsca, gdzie mogą szukać schronienia i nocować osoby bezdomne. Są to zazwyczaj pustostany, ogródki działkowe, altanki. Każdego roku monitorujemy sytuację tych osób oraz oferujemy pomoc każdemu, kto jej potrzebuje - przyznaje rzecznik prasowy KPP w Rykach - Pamiętajmy, że kiedy temperatura spada poniżej zera osoby bezdomne, nietrzeźwe, starsze i samotne są bardziej narażone na wychłodzenie. Dlatego widząc człowieka, który może potrzebować pomocy należy powiadomić służby, które sprawdzą każdy taki sygnał. Pamiętajmy, że nasza reakcja może uratować komuś życie - dodaje st. asp. Agnieszka Marchlak.
fot. Archiwum
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze