Reklama

Wielomilionowa dotacja i opóźnienia w wynagrodzeniach

13/06/2012 19:45
Na początku tego roku ciemne chmury, jakie zabrały się nad PKS Puławy, zostały nieco rozgonione. 5 mln zł dotacji z Ministerstwa Skarbu Państwa ma pomóc spółce w skutecznym wprowadzaniu w życie planów restrukturyzacyjnych.

[tresc_platna zacheta="Więcej w wydaniu papierowym lub po uzyskaniu kodu dostępu"]Jednym z elementów planowanej restrukturyzacji jest wymiana taboru. W ubiegłym tygodniu rozstrzygnięty został przetarg na zakup autobusów. - Do końca roku ma być dostarczone kilkanaście różnych samochodów. Kilka mniejszych autobusów przeznaczymy na Ryki - mówi Edward Osuch, prezes zarządu PKS Puławy. Coraz więcej wiadomo również w sprawie budowy nowego budynku dworca w Rykach. Edward Osuch przyznaje, że obecny budynek nie nadaje się ani do dalszej eksploatacji, ani do remontu. Planuje się, że nowy dworzec powstanie przy parku od strony ostatnich stanowisk. - Mam chętnych na działkę, na której miałby powstać nowy budynek dworca z częścią handlową - przyznaje Osuch. Obecnie przedsiębiorstwo czeka na niezbędne zgody podziałowe. Restrukturyzacja nie ominie jednak redukcji zatrudnienia. Prezes zapewnia, że nie jest to problem ryckiego oddziału. - Ryk raczej nie dotknie sytuacja zwolnień. Nawet bym powiedział, że trzeba by tutaj zatrudnienie zwiększyć - przyznaje Osuch, który dodaje, że PKS Puławy jest gotowy zatrudnić kierowców do oddziału w Rykach. Mimo wielomilionowej dotacji PKS Puławy w dalszym ciągu boryka się z problemami finansowymi. Dotyczy to przede wszystkim wynagrodzeń, które są wypłacane z opóźnieniem. - Jedne miesiące w PKS są lepsze, drugie zaś gorsze. Dopóki nie zakończy się plan restrukturyzacji, to takie niedogodności mogą występować. Trzeba wziąć pod uwagę, że spółka była bardzo mocno zadłużona - stwierdza Osuch. - Nie wypłacimy wynagrodzeń jednego dnia, bo nie jesteśmy w stanie zgromadzić takich środków. Zapytaliśmy prezesa także o sprawę najistotniejszą z punktu widzenia klientów. Czy pasażerowie mogą liczyć na obniżki cen biletów? Edward Osuch przyznaje szczerze, że na obniżki obecnych stawek nie ma co liczyć. - Ceny nie są zależne od nas, tylko od czynników kosztowych, jak np. ceny paliwa. A jego koszty, czy koszty zatrudnienia są coraz wyższe i wtedy jesteśmy zmuszeni do zmian cen biletów. My jednak, jeśli je zmieniamy, to staramy się robić to w sposób nieodczuwalny, podwyższając o 2 czy 3% - przyznaje na zakończenie.[/tresc_platna]

 
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości