W 2012 roku firma "Krysmark" z Lublina wniosła o zasądzenie od gminy Ryki prawie 58 tys. zł. Chodziło o niewypłaconą część wynagrodzenia z tytułu zawartej umowy. Firma miała zaprojektować i wybudować pięć placów zabaw.
Inwestycja była realizowana w 2010 roku. Nowe place zabaw powstały przy szkołach w Rososzy, Leopoldowie, Starym Bazanowie, Starej Dąbi i Moszczance. Gmina Ryki otrzymała na to zadanie ponad 300 tys. zł w ramach rządowego programu "Radosna Szkoła". Resztę pieniędzy trzeba było znaleźć w budżecie samorządu. Cała inwestycja miała kosztować 610 tys. zł.
"Krysmark" wybrany w drodze przetargu swoje zadanie wykonał, ale ówczesny burmistrz uznał, że firma nie dotrzymała umówionego terminu zakończenia prac i nałożył karę umowną właśnie w wysokości blisko 58 tys. zł. Przedstawiciele spółki "Krysmark" stwierdzili, że nałożenie kary było bezpodstawne. Swoich praw postanowili dochodzić w sądzie. Pełnomocnik gminy Ryki w odpowiedzi na pozew nie uznał powództwa i wniósł o jego oddalenie. Sprawa ruszyła przed Sądem Rejonowym w Puławach - Wydział Zamiejscowy w Rykach.
Bramki na placu zabaw
Zgodnie z podpisaną 12 sierpnia 2010 roku umową, prace budowlane miały ruszyć 4 dni później. Firma przystąpiła do projektowania placów zabaw. Podczas wizyt projektanta okazało się, że w Leopoldowie przed przystąpieniem do prac budowlanych trzeba usunąć zakrzaczenia i altanę. Teren, na którym miał powstać plac zabaw, miał spadek. Z kolej w Dąbi plac zabaw sięgał boiska i trzeba było przesunąć bramki. Dopiero 17 września Piotr Sulej, ówczesny dyrektor SASiP w Rykach zadzwonił do wykonawcy informując, że może wchodzić na teren budowy. W październiku pojawiły się kolejne kłopoty. Spadły temperatury i pojawiły się silne opady deszczu. A zadanie miało zakończyć się 30 października 2010. Spółka "Krysmark" zgłaszała, że może nastąpić opóźnienie w realizacji zamówienia. Jak czytamy w uzasadnieniu wyroku, w połowie października wykonawca spotkał się z ówczesnym burmistrzem i został poinformowany, że po złożeniu pisma uzasadniającego opóźnienie i jak najszybszym wykonaniu placów zabaw, kary nie powinny być naliczane.
A jednak kara
Na 30 października udało się w całości wykonać place zabaw w Bazanowie i Moszczance. Firma zgłosiła je tego dnia do odbioru. SASiP nie przyjął odbioru, bo nie były zakończone wszystkie prace. Wszystkie zakończono 22 listopada. Zostały one odebrane 1 grudnia. Pojawiły się drobne usterki, które wykonawca musiał poprawić. W międzyczasie spółka wystawiła gminie fakturę do zapłaty. Burmistrz poinformował, że nałożył karę 57,9 tys. zł za przekroczenie terminu (o 23 dni). Uwzględnił jednak 4 dni, w których warunki atmosferyczne uniemożliwiły prowadzenie prac. Wykonawca zgłosił swój sprzeciw, ale Jerzy Gąska uznał go za niezasadny.
Gmina zaniedbała?
Spór musiał rozstrzygnąć sąd. Niestety dla gminy Ryki na korzyść spółki "Krysmark". Sąd nie dał wiary zeznaniom ówczesnego burmistrza Ryk składanych w charakterze strony oraz świadków Bartłomieja Kępki (inspektor nadzoru) oraz Piotra Suleja (koordynator w zakresie obowiązków umownych). Wszyscy starali się wykazać, że po stronie gminy nie nastąpiły żadne uchybienia, a jeżeli jakieś były, to nie miały wpływu na prace wykonawcze. Zarzucili, że prace prowadzone przez "Krysmark" były prowadzone opieszale i ze zbyt małą liczbą pracowników. Nie potwierdzili tego biegli. Stwierdzili natomiast, że termin 30 października był terminem minimalnym, w którym można było zgodnie ze sztuką budowlaną prace wykonać i to tylko przy sprzyjającej pogodzie. Sąd stwierdził, że obie strony nie prowadziły prac związanych z budową placów zabaw nie tylko zgodnie z ustaleniami, ale także przepisami prawa. "(...) Jak wykazał biegły w rzeczywistości wykonawca na plac robót mógł formalnie wejść 28 października 2010 roku, a więc na dwa dni przed końcem wykonania tych robót i wynikało to z zaniedbań inwestorskich gminy Ryki, a nie wykonawcy" - czytamy w uzasadnieniu sądu.
Żaczek apeluje
Wyrok w tej sprawie zapadł 9 marca 2015 roku. Sędzia Tomasz Piędzia zasądził od gminy Ryki na rzecz spółki "Krysmark" 57.950 zł z odsetkami od 23 grudnia 2010 r. do dnia zapłaty. To jednak nie wszystko gmina ma zapłacić 6,5 tys. zł kosztów postępowania oraz na rzecz Skarbu Państwa prawie 4,3 tys. zł tytułem nieuiszczonych kosztów sądowych. Z wyrokiem nie może pogodzić się obecny burmistrz Ryk. 7 maja złożył apelację do Sądu Okręgowego w Lublinie.
Komentarze