Reklama

"Klekotek" zadomowił się w Zosinie

20/05/2015 00:00
- On jest nasz i nikomu go nie oddamy. Zadomowił się u nas - mówi Teresa Szczapańska z Zosina. To właśnie z gniazda na jej stodole, późnym latem w zeszłym roku, wypadł, lub został wyrzucony przez rodziców malutki bociek. Jeszcze nie opierzony, wystraszony i głodny nie miał szans na przeżycie. Na szczęście z pomocą pospieszyli mu mieszkańcy. Teresa Szczepańska zawołała sąsiadkę - Natalię Tomasiewicz. Razem owinęły pisklę w ręcznik i zaniosły do przydomowej komórki. - Złapałam za szpadel i poszłam z synem ukopać mu robaków - opowiada Tomasiewicz. Ptak od razu je polubił. - Dziś zajada się głównie dżdżownicami - wtrąca Wiesław Krekora, wuj pani Natalii. Krekora prawie codziennie chodzi na ryby. Z każdej wyprawy przynosi "Klekotkowi" smakołyki. - Najbardziej lubi "japońce", takie na długość palca - pokazuje pan Wiesław. Bociek sam wyjada je z wiadra.

Król podwórka

Najgorszym czasem do przetrwania była dla ptaka zima. Głównie z powodu braku pożywienia. Pani Natalia kupowała mu wtedy np. wątróbkę. Klekot "dzielił pokoje" z kozami i świniami. Teraz dzieli podwórko z kurami. Jak przyznają opiekunowie, bociek lubi nad nimi dominować. Nie raz bywa, że kura zarobi kuksańca jego ostrym, długim i czerwonym dziobem. - Ja nie podchodzę do niego z odsłoniętymi nogami, bo może dziobnąć - wtrąca Teresa Szczepańska.

Pani Natalia niesie właśnie z kuchni pojemnik z wątróbką. Towarzyszy jej syn Julek. "Klekotek" w tym czasie buszuje w trawie koło płotu. Kiedy tylko widzi swoją panią podlatuje do niej szybko. Kawałki mięsa szybko znikają z żółtego pojemniczka. - Zżyliśmy się z nim. Dzieciaki mają frajdę. Zaczepiają go za pióra, a on to cierpliwie znosi - opowiada Tomaszewska. Mieszkańcy oznaczyli nawet swojego pupila. W jednym miejscu ma charakterystyczną plamkę. Opiekunowie "Klekotka" liczą na to, że zanim na dobre przyjdzie lato, nabierze jeszcze sił. Na następną zimę musi mieć ich jeszcze więcej.

Wszyscy liczą, że zostanie w Zosinie na dłużej. No chyba, żeby zmienił plany i ruszy na podbój Czarnego Lądu. Jak będzie? Czas pokaże.

Teresa Szczepańska, sąsiadka

Nasze szczęście

Bocian się tu zadomowił, stał się atrakcją na cały Zosin. Jest takie powiedzenie, że jak w sąsiedztwie są bociany to i szczęście ludziom sprzyja. Tak jest właśnie u nas.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości