Reklama

Urzędniczka chce wrócić do pracy

03/06/2015 00:00
Rozprawa ruszyła 26 maja. Urzędniczka domaga się przywrócenia do pracy. W sądzie pojawiła się z pełnomocnikiem Wojciechem Golakiem. Urząd Miejski w Rykach reprezentowała radca prawny Renata Gorzkowska. Żadna ze stron nie widzi ugodowego zakończenia sprawy. Byłą pracownicę magistratu interesuje powrót na zajmowane przed zwolnieniem stanowisko. - Mam niską emeryturę i chciałam jeszcze trochę popracować - powiedziała na rozprawie pani Stanisława. Pracę straciła 23 lutego tego roku. Od kilku miesięcy przebywała na zwolnieniu lekarskim.

Lekarz "skrócił" chorobę

Pani Stanisława zatrudniona była od 1999 roku. W ostatnim czasie często przebywała na zwolnieniach lekarskich. Ostatnie zostało wystawione przez lekarza neurologa z ryckiego szpitala w sierpniu 2014 roku. Do 5 marca 2015 roku. 182 dni okresu zasiłkowego powinno zakończyć się 22 lutego. Taką informację do burmistrza Ryk przesłał Zakład Ubezpieczeń Społecznych, który wypłacał pani Stanisławie zasiłek chorobowy.

Burmistrz Ryk po otrzymaniu informacji z ZUS poprosił kadrową, aby poinformowała panią Stanisławę o zaistniałej sytuacji i konieczności rozwiązania umowy o pracę z dniem 23 lutego. Nie musiał tego robić. - Moja dobra wola zachowania się w porządku i poinformowania, że pewne czynności muszą być podjęte, spowodowały, że ta pani skierowała pozew do sądu - mówił Jarosław Żaczek.

Przed sądem pani Stanisława zeznała, że nie zwróciła uwagi, że lekarz wydał jej zwolnienie dłuższe niż okres zasiłkowy. Kadrowa urzędu miejskiego poinformowała panią Stanisławę o tym 19 lutego. Dzień później 65-latka udała się do lekarza. Neurolog, który wcześniej wypisał jej zwolnienie do 5 marca, tym razem wydał zaświadczenie, w którym napisał, że pacjentka jest już zdolna do pracy i nie stwierdza u niej objawów choroby. Na pytanie, dlaczego akurat tego dnia powódka udała się do lekarza, była urzędniczka odpowiedziała, że nie miało to związku z wcześniejszym telefonem od kadrowej. - Ja i tak miałam pójść do lekarza. Planowałam tę wizytę - oznajmiła. Dodała, że ZUS również do niej przesłał informację o kończącym się okresie zasiłkowym.

Burmistrz na świadka

23 lutego pani Stanisława zgłosiła się do pracy i wręczyła zaświadczenie od neurologa, który napisał "Może dalej pracować". Przepisy mówią jednak, że długotrwałe zwolnienie (powyżej 30 dni) może być skrócone, ale lekarz prowadzący nie ma prawa tego zrobić - jest do tego uprawniony jedynie lekarz orzecznik ZUS. O dopuszczeniu do pracy zdecydować z kolei może tylko lekarz medycyny pracy. Takie stanowisko podczas rozmowy z urzędniczką podtrzymywał burmistrz Żaczek. Wręczył jej rozwiązanie umowy bez wypowiedzenia, które przyjęła. Uzyskała również informację o wysokości świadczenia w związku z przejściem na emeryturę. Na jej konto urząd miejski przelał ponad 18,6 tys. zł.

O rozwiązaniu umowy zostały poinformowane związki zawodowe. Opinia nie znalazła się jednak w aktach sprawy. Ma to być wyjaśnione podczas następnej rozprawy, którą sąd wyznaczył na 22 czerwca. Prawdopodobnie w charakterze świadka zostanie wtedy wysłuchany burmistrz Ryk, choć przeciwko temu oponował mecenas powódki.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości