"Twój Głos" dotarł do najnowszego sprawozdania finansowego SM Ryki. Chodzi o dane za 2014 rok, z których wynika, że spółdzielnia odczuła skutki rosyjskiego embarga na produkty mleczne pochodzące z Unii Europejskiej.
Sielanka się skończyła
Jeszcze w latach 2012-2013 SM Ryki zarabiała na czysto blisko 4 mln zł rocznie. Szczególnie 2013 był dobry dla branży mleczarskiej. Ceny mleka i serów zostały mocno wywindowane. Ale już wiosną 2014 roku na zebraniu przedstawicieli wiceprezes spółdzielni Grzegorz Kapusta ostrzegał: - Musimy być przygotowani na to, że sielanka poprzedniego roku się skończy. Wtedy Kapusta spodziewał się, że polityka rosyjskiego przywódcy doprowadzi do kryzysu w branży. - Putin będzie wstrzymywał sukcesywnie zakłady eksportujące żywność do Rosji - mówił wiceprezes.
Na spełnienie się tych zapowiedzi nie trzeba było długo czekać. Wprowadzone w sierpniu ubiegłego roku embargo rosyjskie postawiło spółdzielnię w trudnej sytuacji, gdyż na rynku rosyjskim mleczarnia znajdowała nabywców na ok. 20 proc. swoich wyrobów. Na domiar złego pogarszająca się sytuacja polityczna, a za nią także i ekonomiczna na Ukrainie spowodowała dalszy spadek eksportu o kolejne 10 proc. - Utrata 30 proc. rynku bardzo szybko pogorszyła sytuację ekonomiczną zakładu - przyznał na tegorocznym zebraniu przedstawicieli Grzegorz Kapusta.
Kilkanaście razy mniejszy zysk
Potwierdzają to liczby ze sprawozdania finansowego za 2014 rok, do którego dotarliśmy. Bo choć przychody ze sprzedaży były podobne do tych z 2013 roku i wyniosły ponad 252 mln zł netto, to zysk spółdzielni za 2014 nie jest już tak imponujący jak wcześniej. W ubiegłym roku sięgnął 215 tys. zł, czyli kilkanaście razy mniej niż w latach poprzednich.
Spadły też pensje. Jeszcze w 2013 roku średnie wynagrodzenie w mleczarni wynosiło 6 tys. zł brutto. W ubiegłym roku pensja ta spadła o 10 proc. - 2014 rok był zły, a początek roku 2015 pokazuje, że kryzys się pogłębia. Ale w SM Ryki z roku na rok produkcja rośnie, więc pracownicy nie muszą się obawiać zwolnień - deklaruje Jerzy Pyza, prezes Spółdzielni Mleczarskiej Ryki.
Nie bez znaczenia na taki wynik finansowy miały też wpływ ubiegłoroczne inwestycje, które sięgnęły 13 mln zł. Największą z nich to budowa oczyszczalni ścieków, która pochłonęła ponad 10 mln zł. Spółdzielnia dostała na ten cel pożyczkę w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska w wysokości 8 mln zł. Przez cztery lata będzie spłacała ratę 163 tys. zł miesięcznie, ale jak zapewniają władze mleczarni, koszty mają się zwrócić w ciągu 4-6 lat.
Nauczyć Chińczyków jeść sery
Szansą na zminimalizowanie skutków kryzysu ma być zwiększenie ekspansji handlowej w kraju. Dlatego rycka mleczarnia postawiła na plastrowanie serów, które pojawiły się m.in. w sieci sklepów "Biedronka". W ciągu najbliższych tygodni w zakładzie przy ul. Żytniej ma zostać uruchomiona linia do plastrowania serów.
Duże nadzieje firma wiąże z produkcją serów dojrzewających, które mają być szansą na znalezienie klientów w krajach afrykańskich i Dalekiego Wschodu. Pewnie dlatego w mleczarni coraz częściej słychać, że Chińczyków trzeba nauczyć jeść sery.
Rozmowa z Jerzym Pyzą, prezesem Spółdzielni Mleczarskiej Ryki
Chętnych do pracy nie brakuje
Kryzys w branży mleczarskiej dał się we znaki spółdzielni. Będzie lepiej?
W 2015 roku kryzys się pogłębia. Ceny za mleko spadają. Ale naszym nadrzędnym celem nie jest osiąganie zysku, lecz maksymalizowanie ceny mleka.
Mniejszy zysk, mniejsze podatki do zapłacenia, czy wreszcie mniejsze pensje. To namacalny dowód, że sytuacja jest zła.
Uważam, że wszyscy powinni płacić podatki, a bogaci w pierwszej kolejności. Nasza spółdzielnia nigdy nie korzystała z umorzeń i zawsze sporo płaciła. Jeśli za ubiegły rok wyszło mniej, to pewnie mieliśmy jakieś nadpłaty, bo prezentów urząd skarbowy, ani władze miasta nam nie robiły. Natomiast wynagrodzenia załogi są uzależnione od ceny mleka, stąd takie wahania. Jeśli cena jest niska, to załoga i dostawcy dostają mniejsze wynagrodzenia i mogą być niezadowoleni, ale jeśli koniunktura się poprawia, to wynagrodzenia są wysokie.
Czyli mniejsze pensje, to nie pierwszy krok do zwolnień?
Z roku na rok produkcja rośnie. Robimy wszystko, by całość mleka przerobić w zakładzie na ul. Żytniej, ale nie zawsze się to udaje, dlatego część mleka musimy sprzedać. Ale firma się rozwija, więc pracownicy nie muszą się obawiać utraty pracy. Wręcz przeciwnie, planujemy przyjmować do pracy. Uruchomienie linii do plastrowania sera będzie się wiązało ze zwiększeniem zatrudnienia.
Ograniczenia zatrudnienia nie będzie. A czy w grę wchodzi outsourcing? Pojawiły się głosy, że część zatrudnionych przejdzie do firm zewnętrznych świadczących usługi na rzecz SM Ryki.
Nie korzystamy z usług firm, które przejmują naszych pracowników. Wszyscy nasi pracownicy są zatrudnieni w spółdzielni na umowy o pracę. Zdarzają się przypadki, że współpracujemy z firmami, które wykonują dla nas usługi, np. sprzątanie placu, ale nie zamierzamy przechodzić na outsourcing pracowniczy. Mamy dobrze pracującą załogę, a i chętnych do pracy w spółdzielni nie brakuje.
Rozmawiał Tomasz Nieśpiał
Przychody ze sprzedaży (netto)
223,6 mln zł - 2012 r.
255,2 mln zł - 2013 r.
252,8 mln zł - 2014 r.
Zysk (netto)
3,7 mln zł - 2012 r.
3,9 mln zł - 2013 r.
215 tys. zł - 2014 r.
Zapłacony podatek dochodowy
1,17 mln zł - 2012 r.
1,5 mln zł - 2013 r.
0 zł - 2014 r.
Wynagrodzenia
14,3 mln zł - 2012 r.
16 mln zł - 2013 r.
14,8 mln zł - 2014 r.
Zatrudnienie w 2014 r. (na koniec roku) - 224 osoby
Komentarze