W piątek 65-latek uległ wypadkowi. Pompował sprężarką elektryczną oponę w dwukółce, którą naprawiał. W pewnym momencie tzw. pierścień zabezpieczający wystrzelił raniąc pana Ryszarda. Według relacji świadków mężczyzna stracił przytomność. Na ratunek pospieszył mu Waldemar Walasek, prezes OSP w Zalesiu. Relacjonuje, że pan Ryszard leżał na prawym boku. - W pierwszej kolejności udrożniłem mu drogi oddechowe. Widać było, że w miejscu, gdzie go trafiło, robi się krwiak - opowiada Walasek. Dodaje, że ostukał sąsiada jeszcze w klatkę piersiową. Po 2-3 minutach poszkodowanemu wrócił oddech. - Ciężko sobie westchnął. Po kilku minutach odzyskał świadomość - dodaje pan Waldemar. W tym czasie bliscy pana Ryszarda dzwonili po pomoc. Kiedy na miejsce przybyli strażacy, poszkodowany skarżył się na ból lewego ramienia. Ranny został przekazany załodze karetki. Zapadła decyzja, że trzeba go przetransportować do jednego z lubelskich szpitali. Na miejsce przyleciał śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. - Wiem, że sąsiad czuje się już lepiej. Wrócił z Lublina do szpitala w Rykach - kończy Waldemar Walasek.
Komentarze