Zawody w Ciechanowie rozgrywane były w ramach Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży. Węgrzyn reprezentujący Wisłę Puławy został mistrzem Polski. Nie było mocnych na Jakuba Węgrzyna, którego koledzy nazywają "Tyson". Rekordzista Polski w podrzucie (142 kg w Biłgoraju wśród zawodników 15-letnich) znakomicie rozpoczął starty w kategorii do 17 lat. 16-latek w dwuboju uzyskał aż 293 kg. W rwaniu zaliczył 124 kg, 128 kg. Do pełni szczęścia zabrakło wyniesienia w górę 132 kg. Podrzut to już popis Kuby. Zaczął od 155 kg, później dźwignął 158 kg, by na koniec cieszyć się ze złota po podejściu do 165 kg. Prócz najcenniejszego medalu za dwubój otrzymał złoto za najlepsze wyniki w rwaniu i podrzucie. Stawka została wyraźnie z tyłu. Drugi - Patryk Kulski ("Tarpan" Mrocza) uzbierał 283 kg, zaś trzeci - Mateusz Sokołowski ("Znicz" Biłgoraj) zaledwie 276 kg.
Wróżbita Guz
Po wspomnianym pobiciu rekordu Polski w podrzucie w Biłgoraju trener Witold Guz mówił, że Kuba miał jeszcze duże rezerwy. Pan Witek w październiku zeszłego roku przewidział przyszłość. - Na treningach podnosił dużo więcej. Ma mały staż treningowy, a rozwija się w zaskakująco szybkim tempie. Będziemy mieli z niego pociechę. Stawiam, że Kuba będzie lepszym zawodnikiem od Kulskiego - wspomina. Jak pokazały kolejne miesiące, miał rację. Wtedy Patryk Kulski został mistrzem Polski młodzików do 15 lat. Po niespełna roku to Węgrzyn jest wyraźnie lepszym ciężarowcem.
Kuba jedzie do Landskrony
Wynik Jakuba Węgrzyna pozwolił mu znaleźć się w kadrze reprezentacji Polski na Mistrzostwa Europy, które od 2 do 8 sierpnia odbędą się w Landskronie (Szwecja). Ze wstępnych list startowych wynika, że w swojej kategorii wagowej może powalczyć o medale. Trzymamy kciuki.
ROZMOWA Z Jakubem Węgrzynem, mistrzem Polski juniorów młodszych
Rodzicom, trenerom i Dominice
Jakie uczucia towarzyszyły Ci w momencie wchodzenia na najwyższy stopień podium?
To wspaniałe chwile. Nagroda za wielomiesięczne wysiłki. Przygotowania do Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży rozpocząłem od grudnia. Pracowałem ponad pół roku, by zdobyć jeden krążek, a właściwie trzy złota, bo jeszcze mam najcenniejszy krążek za rwanie i podrzut.
W Ciechanowie poprawiłeś rekordy życiowe. To powód do dumy?
Oczywiście. W podrzucie poprawiłem się o dziesięć kilogramów.
Do Ciechanowa jechałeś jako murowany faworyt. Czy start podczas Ogólnopolskiej Olimpiady Młodzieży był tylko formalnością?
W sporcie nigdy nie można powiedzieć "na pewno". W stawce był zawodnik ze "Znicza" Biłgoraj, który mógł mi przeszkodzić, ale ostatecznie był trzeci. Pokonał go też Patryk Kulski z Mroczy.
Komu chciałbyś zadedykować złoto?
Kochanym rodzicom: Jolancie i Wojciechowi. Nie mogę zapomnieć o trenerach: Witoldzie Guzie, Robercie Boruckim i Dariuszu Butrynie. Bez nich nie zaszedłbym tak daleko. Życzenia ślę również w stronę mojej dziewczyny.
Zdradzisz jej imię i nazwisko?
Dominika Bachan.
Czyli połączyła Was miłość do sztangi? Przecież to była judoczka, a obecnie zawodniczka Wisły tej samej sekcji.
Jesteśmy najsilniejszą parą w Puławach, a być może w województwie (śmiech). Dominika w poprzednim roku zdobyła srebro na OOM-ach.
To pierwszy start w OOM-ach i złoty medal. Za rok będzie podobnie?
Myślę, że nikt mi nie dorówna. Wicemistrz i trzeci zawodnik z Ciechanowa przejdą do wyższej kategorii wiekowej. Stawiam, że złoto w 2016 roku będzie formalnością.
W Twoim głosie da się zauważyć pewność siebie...
Zapowiada się dobra przyszłość.
Jak daleko sięgają Twoje ambicje w podnoszeniu ciężarów?
Po OOM-ach pojechałem do Cetniewa, gdzie przygotowujemy się do Mistrzostw Europy, które na początku sierpnia odbędą się w Szwecji. Postaram się otrzeć o brąz. Stawka będzie zdecydowanie silniejsza, ale chciałbym się zakręcić koło podium.
A dalekosiężne plany?
Nie wybiegam aż tak daleko w przyszłość. Podnoszenie ciężarów charakteryzuje się dużą urazowością. Mam nadzieję, że kontuzje będą mnie omijały. Jeśli tak będzie, chcę zdobywać kolejne medale w grupach młodzieżowych, a kiedyś jako senior.
Przypomnij, jak zaczęła się Twoja przygoda z ciężarami?
Chciałem coś ze sobą zrobić, pójść w sport. Pochodzę z Pawłowic i musiałem znaleźć sobie zajęcie w większym ośrodku. Traf padł na Puławy. Poszedłem na siłownię, by się poruszać. Zauważył mnie trener Witold Guz. Przekonał mnie do regularnych treningów i startów w barwach Wisły. To był strzał w "dziesiątkę". Przeniosłem się do szkoły w Puławach i łączę naukę z występami na pomostach. Na pierwsze zajęcia wozili mnie rodzice.
Czy wykorzystujesz swoją siłę do prac codziennych?
Od dwóch lat mieszkam w bursie w Puławach, więc nie mam możliwości, by pomagać rodzicom, ale gdyby poprosili mnie, by przerzucić kilkadziesiąt worków z cementem - nie byłoby problemu (śmiech).
Komentarze