Jako jeden z pierwszych na miejscu był sekcyjny Paweł Rosiak. Od pięciu lat w zawodowej straży pożarnej. Poza tym ochotnik z OSP Garwolin. Czwartkowa akcja ratunkowa była najtrudniejszą, w jakiej do tej pory brał udział.
Po godzinie 6.00 obudził go dźwięk syreny. Po przyjechaniu do jednostki dowiedział się, że na krajowej "17" na wysokości Górzna Kolonii doszło do poważnego wypadku. - W myślach zacząłem tworzyć różne scenariusze, nie wiedziałem, czego możemy się spodziewać. Pierwsze wrażenie po przyjechaniu na miejsce: jeden wielki chaos - wspomina Rosiak
Widok był przerażający. Autokar leżał w rowie. Siała uderzenia wyrzuciła dwóch pasażerów na zewnątrz. Ci, którzy wyszli z wraku o własnych siłach kręcili się w kółko prosząc o pomoc. Drzewo, w które uderzył autobus wryło się głęboko w kabinę. Za szybami widać było przerażone, błagające o pomoc spojrzenia uwięzionych.
Chaos i dezorientacja
Gdy ochotnicy dotarli na miejsce, przy autokarze działali już strażacy z dwóch zastępów PSP próbując uwolnić pięciu uwięzionych w nim pasażerów. - Złapaliśmy deskę, torbę i zaczęliśmy pomagać. Było tak wiele osób poszkodowanych, że w pierwszej chwili nie wiedzieliśmy do kogo podejść. Trudno było oszacować, kto bardziej potrzebuje pomocy - relacjonuje Rosiak. Podczas kilkudziesięciu pierwszych minut okazało się, że siły i środki znajdujące się na miejscu zdarzenia są niewystarczające. Brakowało desek ortopedycznych i kołnierzy. Na miejsce dojeżdżały kolejne jednostki.
W akcji brało udział 21 zastępów Państwowej Straży Pożarnej z Garwolina i Warszawy, 7 zastępów Ochotniczych Straży Pożarnych, 12 zespołów ratownictwa medycznego (w tym dwa śmigłowce Lotniczego Pogotowia Ratunkowego) i policja.
Punkt pierwszej pomocy
Na miejscu zginęły trzy osoby - w tym trzydziestokilkuletnia Ukrainka, która podróżowała autokarem wraz z dwojgiem dzieci. Kobieta zmarła pomimo reanimacji. - Kiedy przy niej byliśmy, zachowywała funkcje życiowe, była przytomna i pobudzona. Bardzo chciała zobaczyć swoje dzieci. Kiedy je zobaczyła, uspokoiła się, zdążyła się z nimi pożegnać. Zmarła tuż przed tym, jak miała być zabrana przez karetkę - relacjonuje Paweł Rosiak. Osoby wymagające hospitalizacji zostały przetransportowane do szpitali w Garwolinie, Rykach, Puławach, Siedlcach, Otwocku, Mińsku Mazowieckim i Warszawie. Tam zmarły kolejne dwie osoby. Wśród ofiar był 43-letni kierowca.
Kierowca przysnął?
- Kierowca jadący w kierunku Warszawy z dotychczas nieustalonych przyczyn zjechał na przeciwległy pas drogi, następnie wjechał do rowu uderzając w drzewo - relacjonuje Marek Kapusta z garwolińskiej policji. Autokarem jadącym z ukraińskiej Doliny do Warszawy podróżowało 49 pasażerów. Pięć osób zginęło, 21 zostało rannych. Prawdopodobną przyczyną wypadku było zaśnięcie kierowcy.
Dokładne okoliczności tragedii wyjaśni śledztwo, które pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Garwolinie prowadzą policjanci.
Komentarze