- To nie temperatura wygania bociany z Polski tylko to, jak ona ogranicza bocianie menu. Zwierzęta (owady, inne bezkręgowce, drobne kręgowce) żyjące na naszych łąkach i polach jesienią i zimą w większości są nieosiągalne - tłumaczy Cezary Wójcik, ornitolog pochodzący z Dęblina. W powiecie ryckim sprzyjającymi bocianom terenami są dolina Wieprza i kompleksy stawów. W naszej okolicy znajduje się prawie 140 bocianich gniazd.
Bocianie sejmiki
Przed odlotem bociany spotykają się na tzw. sejmikach. - To stada bocianów liczące nie rzadko kilkadziesiąt osobników. Ptaki klekoczą, szukają pokarmu na skoszonych łąkach, polach, czy stawach, przygotowując się do czekającego ich długiego lotu - mówi Wójcik.
Bociany odlatują z Polski w ostatniej dekadzie sierpnia. -Lecą na południe. Wędrują nad Bosforem i Turcją, Bliskim Wschodem (Libanem, Izraelem), a potem wzdłuż doliny Nilu. Bociany muszą lecieć nad lądem. Wiele z nich zimuje w Czadzie, Nigrze, czy Sudanie. Niektóre polskie bociany docierają nawet do Botswany, czy RPA. To prawie dystans 10 000 km w jedną stronę - mówi dębliński ornitolog.
Bociany potrafią szybować na bardzo duże odległości idealnie wykorzystując wstępujące ciepłe prądy powietrza i tzw. kominy powietrzne, powstające nad obszarami lądowymi. Nie mogą sobie pozwolić też na lot nocą, bo prądy powietrzne powstają wyłącznie za dnia. - Trasa naszych bocianów jest dość niezmienna od wieków - mówi pan Cezary.
Strzelanie do ptaków
Podczas wędrówki na ptaki czyha wiele niebezpieczeństw. - Są nimi m.in. silne wiatry, mgły, ulewy i nagłe załamania pogody, brak pożywienia na trasie, wynikający z zanikania dotychczasowych miejsc odpoczynku i żerowisk, gdzie bociany nabierały sił i energii przed dalszą wędrówką - mówi nasz rozmówca. Dużym problemem szczególnie dla młodych osobników są napowietrzne linie elektryczne, czy rozrastające się farmy wiatrowe, o które ptaki się rozbijają. - Prawdziwym zagrożeniem jest coraz bardziej upowszechniający się w Libanie zwyczaj strzelania dla przyjemności do dużych ptaków migrujących - mówi Wójcik.
Do 500 km dziennie
Czas bocianiej wędrówki trwa 2-3 miesiące. - Wylatując pod koniec sierpnia, w listopadzie przybywają na zimowiska, a stamtąd zbierają się już w lutym i rozpoczynają wędrówkę powrotną na legowiska, meldując się w Polsce pod koniec marca lub w kwietniu - tłumaczy ornitolog. Dziennie potrafią pokonać od 200 do 500 km w zależności od warunków pogodowych. - Co ciekawe, młode osobniki zostają w Afryce do osiągnięcia dojrzałości płciowej i wracają do nas najczęściej w trzecim roku życia - kończy Wójcik.
Komentarze