Ela ma 50 lat. Mieszka w Dęblinie. Tu pracuje, zajmuje się domem, spotyka z przyjaciółmi. 10 lat temu dowiedziała się, że ma nowotwór piersi. - Czas, który jest za mną, to dobry czas - mówi z przekonaniem. Paradoksalnie od raka coś dostała. - Mam dużą amazońską rodzinę. Spotykamy się na forum i w "realu". Na moje siostry od piersi mogę zawsze liczyć - podkreśla Ela.
Profilaktyczne USG piersi, pierwsze w swoim życiu, zrobiła w 2001 roku. Miała 35 lat. Była najmłodsza w kolejce do gabinetu. W prawej piersi radiolog znalazł torbiel, którą zalecił obserwować. Badanie robiła systematycznie co 6 miesięcy do sierpnia 2005 roku. Tam gdzie do tej pory była torbiel Ela wymacała guza. Radiolog polecił wykonać biopsję. W listopadzie znalazła się w Centrum Onkologii, gdzie onkolog zbadał pierś palpacyjnie. - Zlekceważył wynik USG, w którym było napisane, że są dwie podejrzane zmiany i odesłał mnie na pół roku bez żadnej dalszej diagnostyki - opowiada.
W guzie znaleziono komórki rakowe
Kolejna wizyta w Centrum i spotkanie z innym onkologiem przyspieszyło procedury. W ciągu dnia wykonano mammografię i mammografię celowaną. - Oho! Coś jest nie tak - pomyślałam. Tego dnia lekarze wykonali jeszcze USG i biopsję cienkoigłową. Za tydzień wynik - w guzie znaleziono komórki rakowe. Za miesiąc miała być operowana.
- Świat się dla mnie zatrzymał. Z trudem wykonywałam codzienne czynności. Moje myśli wciąż krążyły wokół tematu rak, leczenie, statystyki, rokowania, śmierć... Nie myślałam o sobie, myślałam o moich dzieciach - opowiada. Najmłodsze miało wtedy 7, a najstarsze 13 lat. Przygotowania do I Komunii średniego spadły na rodzinę. - Nie byłam w stanie się tym zająć. Czas od diagnozy do operacji jest bardzo trudny. Trzeba uporządkować myśli, ujarzmić strach, poradzić sobie z bezsilnością, próbować zrozumieć "dlaczego ja?" - przyznaje.
Mastektomia
W czerwcu 2006 roku lekarze amputowali Eli prawą pierś. Usunęli też 19 węzłów pachowych. Nie miała szans na operację oszczędzającą, ponieważ w piersi znaleziono dwa guzki. - Po operacji zaczęłam powoli odzyskiwać wiarę i nadzieję na życie. Miałam wielkie wsparcie od męża i od przyjaciół. Siłę czerpałam też z modlitwy. Postanowiłam, że się nie poddam - opowiada.
Z takim nastawieniem rozpoczęła chemioterapię. Przeszła ją w miarę łagodnie. Najgorszym momentem był ten, kiedy zaczęły wypadać włosy. Po drugim wlewie "czerwonej" za zgodą onkologa wyjechała nad morze. - Pragnienie wyjazdu było ogromne. Chciałam udowodnić sobie, że życie toczy się dalej utartym torem, że nie muszę rezygnować ze swoich planów, że jest przede mną "jutro" - przyznaje.
Koronkowa bielizna
Na rekonstrukcję piersi zdecydowana była od początku. Można się jej poddać pół roku od zakończenia leczenia. Rok od mastektomii Ela otrzymała nową pierś. - To kolejny krok ku zdrowiu i "normalności". Pamiętam, jaką radość sprawiła mi odzyskana możliwość zakupu koronkowej bielizny z cienkimi ramiączkami - uśmiecha się.
Badania kontrolne w Centrum Onkologii wykonuje co pół roku. Daje jej to poczucie bezpieczeństwa. - Mam świadomość zagrożenia nowotworem, ale nie jest ona podszyta strachem i nie odbiera mi radości życia - zapewnia.
Ela do kobiet
Wybierając badania wybierasz życie, ponieważ wczesna diagnoza daje szansę na wyleczenie. To, że się nie będziesz badać nie sprawi, że nie zachorujesz.
po falach
naucz mnie chodzić po morzu wierzyć w nieprawdopodobne sięgać po nieosiągalne pokonywać trudne nadzieją rozjaśniać ciemność ufnością odganiać niepewność miłością podsycać siłę bez lęku kroczyć po falach życia
Podczas choroby Ela zaczęła pisać wiersze. "Po falach" jest ostatnim, który powstał
Komentarze