Pożar domu, który wynajmował w Stężycy wybuchł 14 listopada ok. 19. - W tym czasie byliśmy u znajomych. O całej sytuacji dowiedzieliśmy się przez telefon - mówi Agnieszka Pyt. Małżeństwo natychmiast przyjechało na miejsce. - Dzieci zostały z mężem w samochodzie, żeby nie patrzyły, jak ich dom płonie - dodaje.
Płomienie strawiły wszystko co było zgromadzone w domu. - Ubrania, meble, rzeczy osobiste i dokumenty poszły z dymem - mówi Adam Pyt. - Zostały nam prawo jazdy i dowód osobisty - dodaje smutnym głosem. - Teraz musimy się szybko pozbierać - wtrąca pani Agnieszka.
Bez dachu nad głową
W domu państwo Pyt mieszkali z dwójką dzieci: 5-letnią córką oraz niespełna 2-letnim synkiem. Pani Agnieszka jest w ciąży z trzecim dzieckiem. Termin porodu przypada w lutym. - Nie wiemy, gdzie będziemy mieszkać, nie wiemy gdzie wychowamy nasze trzecie dziecko - mówi jej mąż. Teraz mieszkają "kątem" u rodziny w Kobylnicy niedaleko Maciejowic. - Będziemy tam najwyżej kilka dni, ponieważ brat niedługo wraca z wyjazdu i musimy znaleźć coś nowego - martwi się pan Adam.
Brak lokali w gminie
Zwrócili się do Urzędu Gminy w Stężycy o przyznanie lokalu socjalnego. - Niestety okazało się, że gmina nie dysponuje żadną wolną nieruchomością - mówi Agnieszka Pyt.
- Na obecną chwilę wszystkie lokale gminne są wynajmowane i nie mamy możliwości, aby w ten sposób pomóc - mówi Zbigniew Chlaściak, wójt gminy. - To co mogliśmy zrobić "od ręki" to przyznać pomoc finansową i rzeczową - dodaje.
Niezapowiadana tragedia
Z informacji, jakie udało nam się uzyskać wynika, że pożar wybuchł w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej w przedsionku. - Nigdy byśmy się tego nie spodziewali, bo przewody od słupa do licznika były wymienione na nowe w zeszłym roku - mówi pan Adam. Nasz rozmówca dodaje, że strażacy również wskazywali to miejsce, jako prawdopodobne źródło ognia. Postępowanie w sprawie pożaru prowadzi policja.
Teraz najważniejszym zadaniem, jakie stoi przed Pytami jest znalezienie nowego mieszkania. - Wszystko co mamy wozimy ze sobą w samochodzie, więc dopóki nie znajdziemy lokum, nie mamy jak gromadzić najpotrzebniejszych rzeczy - mówi kobieta. - Nie chcemy za darmo mieszkać, zapłacimy za wynajem - zapewnia. Przyznaje, że później będą martwić się o resztę rzeczy. Brakuje im wszystkiego. Począwszy od środków czystości i higieny osobistej, przez ubrania po sztućce. - Ale najważniejszy jest dach nad głową - kończy naszą rozmowę pani Agnieszka.
Ty też możesz pomóc
Jeśli ktoś z Państwa ma lokal do wynajęcia dla rodziny Pytów, chce pomóc przekazując najpotrzebniejsze rzeczy prosimy o kontakt z Agnieszką Pyt pod numerem 695 579 018.
Komentarze