Reklama

W pożarze stracili wszystko co mieli

24/11/2015 23:00
Pożar domu, który wynajmował w Stężycy wybuchł 14 listopada ok. 19. - W tym czasie byliśmy u znajomych. O całej sytuacji dowiedzieliśmy się przez telefon - mówi Agnieszka Pyt. Małżeństwo natychmiast przyjechało na miejsce. - Dzieci zostały z mężem w samochodzie, żeby nie patrzyły, jak ich dom płonie - dodaje.

Płomienie strawiły wszystko co było zgromadzone w domu. - Ubrania, meble, rzeczy osobiste i dokumenty poszły z dymem - mówi Adam Pyt. - Zostały nam prawo jazdy i dowód osobisty - dodaje smutnym głosem. - Teraz musimy się szybko pozbierać - wtrąca pani Agnieszka.

Bez dachu nad głową

W domu państwo Pyt mieszkali z dwójką dzieci: 5-letnią córką oraz  niespełna 2-letnim synkiem. Pani Agnieszka jest w ciąży z trzecim dzieckiem. Termin porodu przypada w lutym. - Nie wiemy, gdzie będziemy mieszkać, nie wiemy gdzie wychowamy nasze trzecie dziecko - mówi jej mąż. Teraz mieszkają "kątem" u rodziny w Kobylnicy niedaleko Maciejowic. - Będziemy tam najwyżej kilka dni, ponieważ brat niedługo wraca z wyjazdu i musimy znaleźć coś nowego - martwi się pan Adam.

Brak lokali w gminie

Zwrócili się do Urzędu Gminy w Stężycy o przyznanie lokalu socjalnego. - Niestety okazało się, że gmina nie dysponuje żadną wolną nieruchomością - mówi Agnieszka Pyt.

- Na obecną chwilę wszystkie lokale gminne są wynajmowane i nie mamy możliwości, aby w ten sposób pomóc - mówi Zbigniew Chlaściak, wójt gminy. - To co mogliśmy zrobić "od ręki" to przyznać pomoc finansową i rzeczową - dodaje.

Niezapowiadana tragedia

Z informacji, jakie udało nam się uzyskać wynika, że pożar wybuchł w wyniku zwarcia instalacji elektrycznej w przedsionku. - Nigdy byśmy się tego nie spodziewali, bo przewody od słupa do licznika były wymienione na nowe w zeszłym roku - mówi pan Adam. Nasz rozmówca dodaje, że strażacy również wskazywali to miejsce, jako prawdopodobne źródło ognia. Postępowanie w sprawie pożaru prowadzi policja.

Teraz najważniejszym zadaniem, jakie stoi przed Pytami jest znalezienie nowego mieszkania. - Wszystko co mamy wozimy ze sobą w samochodzie, więc dopóki nie znajdziemy lokum, nie mamy jak gromadzić najpotrzebniejszych rzeczy - mówi kobieta. - Nie chcemy za darmo mieszkać, zapłacimy za wynajem - zapewnia. Przyznaje, że później będą martwić się o resztę rzeczy. Brakuje im wszystkiego. Począwszy od środków czystości i higieny osobistej, przez ubrania po sztućce. - Ale najważniejszy jest dach nad głową - kończy naszą rozmowę pani Agnieszka.

Ty też możesz pomóc

Jeśli ktoś z Państwa ma lokal do wynajęcia dla rodziny Pytów, chce pomóc przekazując najpotrzebniejsze rzeczy prosimy o kontakt z Agnieszką Pyt pod numerem 695 579 018.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości