Na miłośników transportu czekała w Dęblinie prawdziwa atrakcja. W sobotni ranek dziesięcioosobowa grupa hobbystów z Dęblina, Lublina, Warszawy i Puław spotkała się na dworcu PKP, by tu rozpocząć wycieczkę klasycznym autobusem H9-21.
5 mln kilometrów
Pojazd, który wzbudził niemałe zainteresowanie wśród mieszkańców, ale przede wszystkim miłośników motoryzacji, wyprodukowany został w 1991 roku w Sanoku. Jego właścicielem jest Mieczysław Zaranowicz z Dęblina, najstarszy stażem w powiecie ryckim przewoźnik. Dęblinianin założył własną działalność gospodarczą 1 czerwca 1991r., kiedy w okolicy nie było jeszcze żadnego prywatnego przewoźnika. - Na tych autobusach jeżdżę od 1976 r. Nie ma dla mnie żadnych tajemnic. Bardzo dobre, niezawodne, proste w konstrukcji. Na nasze drogi to niezawodny autobus - mówi pan Mieczysław, który jako kierowca zawodowy przejechał od 1986 roku 5 milionów kilometrów.
Na emeryturze
Jeszcze do niedawna doskonale utrzymany Autosan dowoził uczniów do Gimnazjum w Stężycy. Niedawno odszedł na zasłużoną emeryturę. Pan Mieczysław chciał sprzedać pojazd. Ogłoszeniem internetowym zainteresowało się Lubelskie Towarzystwo Ekologicznej Komunikacji. Tak zrodził się pomysł organizacji wycieczki. - Towarzystwo zrzesza ludzi, których pasją jest transport, komunikacja miejska, historia motoryzacji. Naszym celem jest promocja komunikacji miejskiej, zapoznawanie mieszkańców z historią transportu, ratowanie zabytkowych pojazdów oraz przede wszystkim dobra zabawa - mówi Sławomir Kołodziej z LTEK.
Ostatni taki
-U nas już nie ma takich pojazdów. To jeden z ostatnich tego typu oryginalnych autobusów utrzymany w tak dobrym stanie - mówi organizator nietypowej wycieczki.
Wycieczka rozpoczęła się o 8:30 na stacji PKP w Dęblinie. Trasa przejazdu wiodła przez Głusiec, Siecicehów, Bąkowiec, Ryki, Swaty, Brzeziny, Rokitnię, Stężycę do Dęblina.
Jak przyznają uczestnicy wyprawy, taka impreza to wspaniała inicjatywa. - Podobne organizujemy w Warszawie. Niektórzy nie mieli okazji takimi pojazdami podróżować więc teraz trzeba wynajmować, żeby poczuć ten klimat. Tego typu autobusy jeszcze łatwo spotkać. Trudniej na drogach zobaczyć Ikarusy, bo tylko w Częstochowie, Bielsku, Katowicach i Płocku - mówią Jakub Bernacki i Tomasz Doliński z Warszawy.
W naszych okolicach tego typu wydarzenie zostało zorganizowane po raz pierwszy. - Mamy nadzieję, że nie ostatni - mówią organizatorzy.
Komentarze