- Do wypadku z udziałem młodej mieszkanki Ryk doszło na przejściu dla pieszych. Nastolatka przechodziła od strony stacji benzynowej. Wracała do domu - relacjonuje nadkom. Jacek Wójcik z ryckiej policji. Jadący od strony Lublina kierowca seata nie zatrzymał się przed pasami i uderzył w Anię. Dziewczyna z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala w Lublinie.
Świadkiem wypadku był Artur Kierzkowski z Ryk. - Wchodziłem do budynku stacji benzynowej. Chwyciłem za klamkę i usłyszałem przeraźliwy huk. Odwróciłem się. Zobaczyłem dziewczynę lecącą w powietrzu na odległość 15-20 metrów - mówi Artur. Razem z kolegą zadzwonili po karetkę.
Świadkiem zdarzenia był też kierowca ciężarówki, który miał pauzę na stacji. Relacjonuje, że dziewczyna przechodziła przez jezdnię w kapturze na głowie, ze słuchawkami w uszach i z telefonem w ręku. - Kierowca seata powiedział, że jej nie zauważył. Przednia szyba w jego aucie była wybita - mówi świadek. Policjanci zbadali 53-latka alkomatem. Mieszkaniec województwa mazowieckiego był trzeźwy.
Wyszli na ulice
W Rykach od dawna mówi się, że skrzyżowanie Warszawskiej, Żytniej i Janiszewskiej do bezpiecznych nie należy. W geście solidarności z Anią i jej rodziną mieszkańcy wyszli na ulicę. Pikietowali, domagając się budowy w tym miejscu sygnalizacji. W niedzielę o 17. zorganizowali "Marsz dla świateł". Ludzie z transparentami w rękach spacerowali po przejściu dla pieszych blokując ruch. "Nie będziemy czekać, aż nas pozabijają", "Żądamy utworzenia sygnalizacji" - głosiły hasła na transparentach.
Znajomi rodziców potrąconej dziewczyny przygotowali też petycję, pod którą podpisywały się przybyłe na marsz osoby. - Zostanie ona wysłana do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W tej chwili mamy już około 300 podpisów - mówi Paweł Białecki z Ryk, który zbierał podpisy.
Władysław Miszczak z ul. Janiszewskiej walczy o sygnalizację od lat. Wiele razy pisał w tej sprawie do zarządcy drogi. - Jako rodzice zdajemy sobie sprawę, jak niebezpieczne jest to miejsce dla naszych dzieci uczęszczających do szkół po zachodniej stronie ul. Warszawskiej - argumentuje ryczanin. Ostatnie pismo do GDDKiA zostało wysłane w tym tygodniu, a wraz z nim podpisy mieszkańców.
Jest niebezpiecznie
Sylwia Kwiatek mieszka przy ruchliwej ul. Warszawskiej. - Anię znam dobrze. Ten wypadek to wielkie nieszczęście nie tylko dla rodziny, znajomych, ale i całej społeczności Ryk. To mogło spotkać każdego z nas - mówi Kwiatek. Jej zdaniem światła na skrzyżowaniu powinny powstać już dawno. - Tu jest niebezpiecznie. Raz samochód wyprzedzał tira. Ja jechałam z naprzeciwka. Prawie wjechałby mi na czołówkę - mówi pani Sylwia. Jej mama Dorota także była o włos od wypadku. Kiedyś odwoziła córkę do przedszkola, wyjeżdżała z bocznej uliczki. - Kierowca w tym miejscu wyprzedzał. Nie widział mojego samochodu. Zginęłybyśmy obie - mówi.
Na marsz przyszła też Jadwiga Sadurek.- Nie mogło mnie tu zabraknąć - mówi. Wspomina, że sama cudem uniknęła tragedii. - Przechodziłam przez pasy z dzieckiem. Jeden samochód się zatrzymał, a drugi na przejściu chciał wyprzedzić. Ledwo wyhamował - opowiada.
Ekspresówka przeszkodą dla świateł
Krzysztof Nalewajko, rzecznik prasowy lubelskiego oddziału GDDKiA studzi zapał mieszkańców. Stworzenie nowej organizacji ruchu i budowę świateł na skrzyżowaniu będzie utrudniała budowa ekspresówki Lublin - Warszawa. W tamtym roku GDDKiA podpisała umowę na zaprojektowanie i budowę drogi, która na naszym odcinku ma być gotowa w połowie 2019 roku. Będzie omijała m.in. Ryki, Moszczankę, Niwę Babicką, Starą Dąbię. - W tym momencie ruch tranzytowy zostanie wyprowadzony z Ryk i jednocześnie rozwiązany zostanie problem bezpieczeństwa na całym odcinku drogi - uważa Nalewajko.
Ryki jednak nie składają broni. Burmistrz Jarosław Żaczek wybiera się na rozmowy do Lublina. - Umówiłem się na spotkanie w GDDKiA - informuje włodarz. - Po raz kolejny będziemy przekonywać, by na tym skrzyżowaniu światła powstały - mówi burmistrz. Zdaniem Żaczka szansa na poprawę bezpieczeństwa była wtedy, gdy zmieniano organizację ruchu i instalowano światła przy Intermarche. - Wtedy należało objąć cały ten odcinek organizacją ruchu i sygnalizacją, także to skrzyżowanie - uważa Żaczek.
Będą kolejne protesty
Jak nieoficjalnie dowiedział się "Twój Głos", w piątek (18 marca) o godz. 17:00, planowany jest kolejny protest mieszkańców na przejściu dla pieszych przy skrzyżowaniu ulic Warszawskiej, Żytniej i Janiszewskiej. Dodatkowo pikietujący mają pojawić się na ul. Słowackiego przy markecie Tesco. To przejście także uważane jest za niebezpieczne. Jest nieoświetlone.
Komentarze