Reklama

Ania potrącona na pasach. Mieszkańcy walczą o światła na skrzyżowaniu

15/03/2016 23:00
- Do wypadku z udziałem młodej mieszkanki Ryk doszło na przejściu dla pieszych. Nastolatka  przechodziła od strony stacji benzynowej. Wracała do domu - relacjonuje nadkom. Jacek Wójcik z ryckiej policji. Jadący od strony Lublina kierowca seata nie zatrzymał się przed pasami i uderzył w Anię. Dziewczyna z poważnymi obrażeniami trafiła do szpitala w Lublinie.

Świadkiem wypadku był Artur Kierzkowski z Ryk. - Wchodziłem do budynku stacji benzynowej. Chwyciłem za klamkę i usłyszałem przeraźliwy huk. Odwróciłem się. Zobaczyłem dziewczynę lecącą w powietrzu na odległość 15-20 metrów - mówi Artur. Razem z kolegą zadzwonili po karetkę.

Świadkiem zdarzenia był też kierowca ciężarówki, który miał pauzę na stacji. Relacjonuje, że dziewczyna przechodziła przez jezdnię w kapturze na głowie, ze słuchawkami w uszach i z telefonem w ręku. - Kierowca seata powiedział, że jej nie zauważył. Przednia szyba w jego aucie była wybita - mówi świadek. Policjanci zbadali 53-latka alkomatem. Mieszkaniec województwa mazowieckiego był trzeźwy.

Wyszli na ulice

W Rykach od dawna mówi się, że skrzyżowanie Warszawskiej, Żytniej i Janiszewskiej do bezpiecznych nie należy. W geście solidarności z Anią i jej rodziną mieszkańcy wyszli na ulicę. Pikietowali, domagając się budowy w tym miejscu sygnalizacji. W niedzielę o 17. zorganizowali "Marsz dla świateł". Ludzie z transparentami w rękach spacerowali po przejściu dla pieszych blokując ruch. "Nie będziemy czekać, aż nas pozabijają", "Żądamy utworzenia sygnalizacji" - głosiły hasła na transparentach.

Znajomi rodziców potrąconej dziewczyny przygotowali też petycję, pod którą podpisywały się przybyłe na marsz osoby. - Zostanie ona wysłana do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. W tej chwili mamy już około 300 podpisów - mówi Paweł Białecki z Ryk, który zbierał podpisy.

Władysław Miszczak z ul. Janiszewskiej walczy o sygnalizację od lat. Wiele razy pisał w tej sprawie do zarządcy drogi. - Jako rodzice zdajemy sobie sprawę, jak niebezpieczne jest to miejsce dla naszych dzieci uczęszczających do szkół po zachodniej stronie ul. Warszawskiej - argumentuje ryczanin. Ostatnie pismo do GDDKiA zostało wysłane w tym tygodniu, a wraz z nim podpisy mieszkańców.

Jest niebezpiecznie

Sylwia Kwiatek mieszka przy ruchliwej ul. Warszawskiej. - Anię znam dobrze. Ten wypadek to wielkie nieszczęście nie tylko dla rodziny, znajomych, ale i całej społeczności Ryk. To mogło spotkać każdego z nas - mówi Kwiatek. Jej zdaniem światła na skrzyżowaniu powinny powstać już dawno. - Tu jest niebezpiecznie. Raz samochód wyprzedzał tira. Ja jechałam z naprzeciwka. Prawie wjechałby mi na czołówkę - mówi pani Sylwia. Jej mama Dorota także była o włos od wypadku. Kiedyś odwoziła córkę do przedszkola, wyjeżdżała z bocznej uliczki. - Kierowca w tym miejscu wyprzedzał. Nie widział mojego samochodu. Zginęłybyśmy obie - mówi.

Na marsz przyszła też Jadwiga Sadurek.- Nie mogło mnie tu zabraknąć - mówi. Wspomina, że sama cudem uniknęła tragedii. - Przechodziłam przez pasy z dzieckiem. Jeden samochód się zatrzymał, a drugi na przejściu chciał wyprzedzić. Ledwo wyhamował - opowiada.

Ekspresówka przeszkodą dla świateł

Krzysztof Nalewajko, rzecznik prasowy lubelskiego oddziału GDDKiA studzi zapał mieszkańców. Stworzenie nowej organizacji ruchu i budowę świateł na skrzyżowaniu będzie utrudniała budowa ekspresówki Lublin - Warszawa. W tamtym roku GDDKiA podpisała umowę na zaprojektowanie i budowę drogi, która na naszym odcinku ma być gotowa w połowie 2019 roku. Będzie omijała m.in. Ryki, Moszczankę, Niwę Babicką, Starą Dąbię. - W tym momencie ruch tranzytowy zostanie wyprowadzony z Ryk i jednocześnie rozwiązany zostanie problem bezpieczeństwa na całym odcinku drogi - uważa Nalewajko.

Ryki jednak nie składają broni. Burmistrz Jarosław Żaczek wybiera się na rozmowy do Lublina. - Umówiłem się na spotkanie w GDDKiA - informuje włodarz. - Po raz kolejny będziemy przekonywać, by na tym skrzyżowaniu światła powstały - mówi burmistrz. Zdaniem Żaczka szansa na poprawę bezpieczeństwa była wtedy, gdy zmieniano organizację ruchu i instalowano światła przy Intermarche. - Wtedy należało objąć cały ten odcinek organizacją ruchu i sygnalizacją, także to skrzyżowanie - uważa Żaczek.

Będą kolejne protesty

Jak nieoficjalnie dowiedział się "Twój Głos", w piątek (18 marca) o godz. 17:00, planowany jest kolejny protest mieszkańców na przejściu dla pieszych przy skrzyżowaniu ulic Warszawskiej, Żytniej i Janiszewskiej. Dodatkowo pikietujący mają pojawić się na ul. Słowackiego przy markecie Tesco. To przejście także uważane jest za niebezpieczne. Jest nieoświetlone.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości