Pożar lasu na pograniczu powiatów biłgorajskiego, zamojskiego i tomaszowskiego objął ponad 400 hektarów. Do gaszenia używane są śmigłowce i samoloty gaśnicze, a w akcję włączono setki strażaków, policjantów oraz wojsko. Trwa walka z ogniem, mimo trudnego terenu i tragicznych zdarzeń podczas działań.
Od kilkunastu godzin trwa intensywna akcja gaśnicza w województwie lubelskim. Ogień objął rozległe tereny leśne na pograniczu trzech powiatów: biłgorajskiego, zamojskiego oraz tomaszowskiego. Sytuacja jest bardzo poważna, działania służb wciąż trwają.
Pożar wybuchł wczoraj około godziny 15 w okolicach miejscowości Kozaki w gminie Łukowa, na terenie Nadleśnictwa Józefów. Jak informują strażacy, płomienie objęły początkowo około 100 hektarów lasu.
Na miejscu od początku pracowały setki ratowników. Do akcji skierowano cysterny z wodą oraz śmigłowce gaśnicze Lasów Państwowych, które wykonują kolejne zrzuty nad najbardziej zagrożonymi obszarami.
Z czasem działania rozszerzono. We wtorek, 5 maja, przed północą Państwowa Straż Pożarna poinformowała, że w akcji bierze udział ponad 80 zastępów Państwowej i Ochotniczej Straży Pożarnej oraz inne służby. Do wsparcia zadysponowano dodatkowe siły z innych regionów kraju, w tym specjalistyczne moduły i kompanie gaśnicze.
W działaniach uczestniczy także sprzęt lotniczy: śmigłowce oraz samoloty gaśnicze. Policja skierowała do akcji 2 śmigłowce Black Hawk wyposażone w zbiornik na wodę o pojemności 3000 litrów, który pomaga przy gaszeniu w trudno dostępnych miejscach.
W trakcie akcji doszło do tragedii - zginął pilot samolotu gaśniczego typu Dromader. Okoliczności zdarzenia są ustalane przez służby.
- Apeluję do osób przebywających w tamtych okolicach, by śledzić komunikaty, także te przekazywane przez RCB i trzymać się z dala od terenów objętych akcją gaśniczą. Mam nadzieję, że w ciągu kilku godzin będziemy mogli przekazać dobre informacje. Patrząc na determinację strażaków, wiem, że robią wszystko, by jak najszybciej opanować sytuację - powiedział na antenie Radia Zet Minister Kierwiński - Na razie możemy podać jedynie szacunkowe dane, w godzinach nocnych mówiło się o 200-250 hektarach lasu objętych pożarem. Dziś znaczna część tych terenów została już ugaszona, więc pożar nie zajmuje takiej powierzchni. Dokładne liczby będą znane dopiero, gdy strażacy dotrą do wszystkich miejsc, gdzie wystąpił ogień - dodaje.
Strażacy zaznaczają, że sytuacja wciąż się zmienia, a ognia nie udało się jeszcze w pełni opanować. W wielu rejonach teren jest trudno dostępny, co utrudnia działania i wydłuża czas dogaszania.
- Apelujemy o zachowanie szczególnej ostrożności, bezwzględne niezbliżanie się do zagrożonego rejonu i przestrzeganie poleceń służb. Obszar objęty działaniami jest niebezpieczny. Występuje dynamicznie zmieniająca się sytuacja pożarowa, a w przestrzeni operują statki powietrzne prowadzące akcję gaśniczą - informuje policja
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze