Tylu policjantów i strażaków w Bramce (gm. Kłoczew) dawno nie było. W niedzielny wieczór Mieczysław Łubianka znalazł swojego sąsiada, który utonął w przydomowej studni. Denat mógł przebywać pod wodą blisko 24 godziny.
- W sobotę wyjeżdżaliśmy na wesele i jeszcze około godziny 16. mówiłem Bogdanowi, żeby zrobił porządek u nas w obejściu - mówi Łubianka. - Kiedywróciliśmy w niedzielę późnym popołudniem, nigdzie go nie było widać - relacjonuje nasz rozmówca. Pan Mieczysław zaczął szukać sąsiada, który na co dzień pomagał mu w gospodarstwie. - Sprawdziłem jego dom, budynki gospodarcze - mówi. Wychodząc z komórek spojrzał na studnię, na której lubił siadać pan Bogdan. Ta zawsze była przykryta blachą. - Zobaczyłem, że nie jest zasłonięta i już wiedziałem, gdzie go znajdę - dodaje. Jak relacjonuje mieszkaniec Bramki, w wtedy podszedł do studni, wziął w dłonie "kulkę" do wyciągania wody i sprawdził czy faktycznie sąsiad wpadł. - Od razu namacałem ciało. Owinąłem "kulkę" wokół nogawki spodni i go częściowo wyciągnąłem. Zaraz też zadzwoniłem po policję - relacjonuje.
Zgubny alkohol?
Jak mówią sąsiedzi, Z. musiał być "wypity" w sobotnie popołudnie. Z kolegą robili bramę weselną na wsi i dostali w prezencie butelkę wódki. Prawdopodobnie wypili cały alkohol. Kiedy pan Bogdan wracał do domu, chciał chwilę odpocząć. - Postanowił usiąść na brzegu cembrowiny, ale bujnęło go na sam środek otworu i wpadł razem z blachą - domyśla się przebiegu wydarzeń Mieczysław Łubianka. Koło studni znaleziono dwa jeszcze nie otwarte piwa.
Nieszczęśliwy wypadek
Po wezwaniu na miejscu zdarzenia pojawili się strażacy i policjanci. - Wyciągnęliśmy ciało i wspólnie z innymi zastępami wypompowaliśmy wodę ze studni - mówi Damian Łysiak, prezes OSP Kłoczew. To ich jednostka, jako pierwsza, pojawiła się w Bramce. W działaniach brały udział także trzy zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Ryk. Po przybyciu na miejsce lekarz stwierdził zgon. Policjanci uznali zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek. - Nie prowadzimy żadnych czynności w tej sprawie. Decyzją prokuratora ciało zostało przekazane rodzinie - informuje Jacek Wójcik, oficer prasowy ryckiej policji.
Komentarze