Reklama

56-letni Bogdan Z. utopił się w przydomowej studni w Bramce (gm. Kłoczew)

15/04/2015 00:00
Tylu policjantów i strażaków w Bramce (gm. Kłoczew) dawno nie było. W niedzielny wieczór Mieczysław Łubianka znalazł swojego sąsiada, który utonął w przydomowej studni. Denat mógł przebywać pod wodą blisko 24 godziny.

- W sobotę wyjeżdżaliśmy na wesele i jeszcze około godziny 16. mówiłem Bogdanowi, żeby zrobił porządek u nas w obejściu - mówi Łubianka. - Kiedy wróciliśmy w niedzielę późnym popołudniem, nigdzie go nie było widać - relacjonuje nasz rozmówca. Pan Mieczysław zaczął szukać sąsiada, który na co dzień pomagał mu w gospodarstwie. - Sprawdziłem jego dom, budynki gospodarcze - mówi. Wychodząc z komórek spojrzał na studnię, na której lubił siadać pan Bogdan. Ta zawsze była przykryta blachą. - Zobaczyłem, że nie jest zasłonięta i już wiedziałem, gdzie go znajdę - dodaje. Jak relacjonuje mieszkaniec Bramki, w wtedy podszedł do studni, wziął w dłonie "kulkę" do wyciągania wody i sprawdził czy faktycznie sąsiad wpadł. - Od razu namacałem ciało. Owinąłem "kulkę" wokół nogawki spodni i go częściowo wyciągnąłem. Zaraz też zadzwoniłem po policję - relacjonuje.

Zgubny alkohol?

Jak mówią sąsiedzi, Z. musiał być "wypity" w sobotnie popołudnie. Z kolegą robili bramę weselną na wsi i dostali w prezencie butelkę wódki. Prawdopodobnie wypili cały alkohol. Kiedy pan Bogdan wracał do domu, chciał chwilę odpocząć. - Postanowił usiąść na brzegu cembrowiny, ale bujnęło go na sam środek otworu i wpadł razem z blachą - domyśla się przebiegu wydarzeń Mieczysław Łubianka. Koło studni znaleziono dwa jeszcze nie otwarte piwa.

Nieszczęśliwy wypadek

Po wezwaniu na miejscu zdarzenia pojawili się strażacy i policjanci. - Wyciągnęliśmy ciało i wspólnie z innymi zastępami wypompowaliśmy wodę ze studni - mówi Damian Łysiak, prezes OSP Kłoczew. To ich jednostka, jako pierwsza, pojawiła się w Bramce. W działaniach brały udział także trzy zastępy Państwowej Straży Pożarnej z Ryk. Po przybyciu na miejsce lekarz stwierdził zgon. Policjanci uznali zdarzenie jako nieszczęśliwy wypadek. - Nie prowadzimy żadnych czynności w tej sprawie. Decyzją prokuratora ciało zostało przekazane rodzinie - informuje Jacek Wójcik, oficer prasowy ryckiej policji.
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo TwojGlos




Reklama
Najnowsze wiadomości