- Policjanci z ryckiej komendy ustalili sprawcę fałszywego alarmu. Okazał się nim 31-latek z gminy Nowodwór. Wybierając numer alarmowy poinformował o zdarzeniu, którego nie było - informuje Jacek Wójcik, oficer prasowy ryckiej policji.
Do zdarzenia doszło w ubiegły poniedziałek po godz. 20.00. Na numer alarmowy zadzwonił mężczyzna. Z informacji, którą przekazał wynikało, że w jednej z miejscowości w gminie Nowodwór doszło do pożaru. Palił się budynek mieszkalny. Na miejsce natychmiast udali się policjanci, żeby pomóc poszkodowanym. W podanej lokalizacji nie było żadnego pożaru. Dzwoniący mężczyzna celowo wprowadził w błąd funkcjonariuszy.
- Już po kilkudziesięciu minutach policjanci ustalili właściciela telefonu. Okazał się nim 31-letni mieszkaniec gminy Nowodwór. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu. Zdziwiła go tak szybka reakcja policji. Teraz za wywołanie niepotrzebnej czynności organu ochrony bezpieczeństwa odpowie przed sądem - mówi oficer prasowy.
St. kpt. Jarosław Lasek, oficer prasowy straży pożarnej poinformował "Twój Głos", że był to szósty fałszywy alarm pożarowy w tym roku.
Na szczęście do walki z ogniem nie musiała wyjeżdżać straż pożarna. Nieodpowiedzialność 31-latka mogła doprowadzić jednak do sytuacji, w której zadysponowany do fałszywego zgłoszenia zastęp byłby potrzebny w czasie prawdziwej akcji. To mogłoby rodzić same kłopoty. Każdy wyjazd to koszty. - Na przykład paliwa - zauważa wójt gminy Nowodwór Ryszard Piotrowski. Informuje też, że samorząd płaci druhom ochotnikom 14 zł za każdą godzinę akcji. Są to pieniądze w formie stałego ryczałtu.
Jacek Wójcik, policja w Rykach
Policja przypomina i ostrzega.
Amatorzy fałszywych alarmów blokując telefon alarmowy uniemożliwiają potrzebującym uzyskanie szybkiej pomocy często ratującej życie i zdrowie. W skali kraju aż połowa zgłoszeń była fałszywa lub niezasadna.
Komentarze