Grabów Rycki. W piątek po 13 w domu państwa Komór właśnie był obiad. Pisk i huk postawił domowników na równe nogi. - Wyskoczyłem z mieszkania i zobaczyłem, że na przeciwko mojej posesji na dachu leży osobówka. W środku były dwie osoby - relacjonuje Przemysław Komór. - Kierowca prosił, żeby szybko zadzwonić na pogotowie, bo jego żona jest w dziewiątym miesiącu ciąży. Poszkodowani wydostali się z wraku o własnych siłach - opowiada świadek zdarzenia.
Po kilku minutach na miejscu była już kareta, straż i policja. Z relacji świadków wynikało, że jadące osobówką małżeństwo, żeby na łuku drogi uniknąć zderzenia z ciężarówką, zjechało na pobocze. Skończyło się dachowaniem. Dokładne przyczyny wypadku bada policja.
Nadkom Jacek Wójcik, oficer prasowy ryckiej policji informuje, że kierujący osobowym seatem, 27-letni mieszkaniec Lublina, na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem, zjechał na pobocze. - 27-latek był trzeźwy - informuje Wójcik.
Z racji obawy o życie i zdrowie młodej kobiety oraz jej nienarodzonego dziecka zapadła decyzja o wezwaniu na miejsce śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Drogą powietrzną poszkodowana trafiła do szpitala w Lublinie. Jej mąż został przetransportowany karetką do lecznicy w Rykach.
Emil Brodowski, sołtys Grabowa Ryckiego
Potrzebne "sierżanty"
Na tym niebezpiecznym łuku były kiedyś tzw. "sierżanty" pokazujące, że mamy tu ostry zakręt. Co rusz ktoś jedzie za szybko i te znaki niszy.
Celestyna Mazur, mieszkanka Grabowa Ryckiego
Częste wypadki
Tu już dochodziło do wypadków. Była kraksa na motorze i z udziałem osobówki. Kiedyś nocą tir się nie wyrobił.
Komentarze